Skocz do zawartości

Rok 2021 ostatnim tańcem Fakera?


Rekomendowane odpowiedzi

Moderator

Jeżeli możemy kogoś nazywać Michaelem Jordanem esportu, to z pewnością będzie to Lee „Faker” Sang-hyeok. Koreańczyk zdobył w swojej karierze wszystko, co było do zdobycia. Kilka mistrzostw Korei, trzy Puchary Przywoływacza, Mid-Season Invitational i masę tytułów MVP. Fakerowi wciąż jest jednak mało, o czym świadczy fakt, że nadal jest zaangażowany w bycie częścią zespołu T1. Jednak czy zbliżający się sezon nie jest ostatnim, w którym Lee Sang-hyeok może powrócić na szczyt świata?

 

Trudno odnieść inne wrażenie. Koreańczyk szczyt swoich umiejętności osiągnął w połowie zakończonego dziesięciolecia, kiedy to w 2015 i 2016 roku zatriumfował na Mistrzostwach Świata w League of Legends. Ba, o mało w tej kategorii nie zdobył hat-tricka, jako że w 2017 był o włos od trzeciego trofeum z rzędu. Tam jednak SK Telecom T1 zostało zatrzymane przez Samsung Galaxy, które zrewanżowało się za poprzedni rok.

Faker już wtedy zapisał się w niepowtarzalny sposób w historii organizacji, co jednak nie zatrzymało go przed próbą osiągnięcia dalszych sukcesów. W końcu został współwłaścicielem organizacji, która dzisiaj znana jest jako T1. Mało graczy może pochwalić się takimi wpływami w swoich drużynach. W tym nielicznym gronie znalazł się także między innymi Søren „Bjergsen” Bjerg, który jeszcze jako midlaner został współwłaścicielem TSM-u. Dzisiaj jak powszechnie wiadomo, nie jest już aktywnym graczem, a głównym trenerem dywizji LoL-a.

 

GOAT esportu

Kiedy zdobędzie się tyle trofeów co Faker, niewątpliwie celem na każdy kolejny sezon jest powtórzenie historycznych sukcesów. W końcu co innego może zadowolić takiego perfekcjonistę pokroju Lee? Pieniądze? Ma ich zapewne wystarczająco, biorąc pod uwagę jego wieloletnią, pełną sukcesów karierę i udziały w jednej z największych organizacji esportowych na świecie. Sława? Dla Fakera to chyba najmniejsza wartość, której i tak mu nie brakuje. Zawodnika takiej klasy nie zadowoli nic poza ponownym stanięciem na szczycie świata.

Od 2016 roku lata jednak lecą, a międzynarodowych sukcesów brak (wyjątkiem jest MSI 2017). Faker zdominował Summer Split z 2019 roku w League of Legends Champions Korea, tak samo jak wiosnę w ubiegłym roku. To jednak nie wystarczyło, aby ponownie móc się cieszyć Pucharem Przywoływacza. W sezonie 2019 SKT zostało zatrzymane przecież przez G2 Esports, a w 2020 w ogóle nie zakwalifikowało się na Worlds.

 

Organizacja Sang-hyeoka miała w swoim żywocie kryzysy w League of Legends i z wielu z nich się wydostała. Tym razem może jednak nie być tak kolorowo, patrząc na siłę rywali w Korei, jak i na coraz to potężniejsze drużyny z Europy i z Chin. Przez SKT/T1 przewinęło się naprawdę wielu zawodników i zawsze zmieniali się członkowie na każdej pozycji, poza oczywiście środkową alejką. Może to czas, żeby właśnie tam dokonać permanentnych roszad?

 

Okiem w przyszłość

Włodarze organizacji z pewnością mają to na uwadze. Jeżeli w tym roku Faker zaliczy kolejny spadek formy i nie zdoła poprowadzić kolegów po kolejne sukcesy, to zawieszenie myszki na kołek może wydawać się najrozsądniejszym ruchem. Zwłaszcza że formacja posiada w swoich szeregach masę utalentowanych graczy pokroju Lee „Clozera” Ju-hyeona czy Lee „Gumayusiego” Min-hyeonga. Kontrakty obu zostały przedłużone, a jeszcze jeden rok u boku Michaela Jordana esportu bezapelacyjnie pomoże im się rozwinąć, aby następnie wskoczyć do głównego składu. Jest to wysoce prawdopodobne w przypadku pierwszego z wymienionych zawodników, który już w poprzednim roku nieraz zastępował Fakera w podstawowej piątce. Jak się jednak okazało, w meczach o stawkę przygniatał go stres i sztab częściej sięgał w takowych po doświadczenie Sang-hyeoka.

Czy zatem 2021 rok to ostatni taniec legendarnego midlanera? O tym przekonamy się za niespełna dwanaście miesięcy, wszak ambicje Lee nadal mogą wtedy zachęcać go do rywalizacji. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – jeżeli przyszły sezon będzie udany, może pojawi się ochota na więcej? Może gdy okaże się zupełną porażką, to Faker da sobie jeszcze jeden rok na próbę? Tak czy siak, z naprawdę obiecującym, kolejnym pokoleniem zawodników T1, najbliższe miesiące to idealny czas, aby pomyśleć nad powolnym usuwaniem się w cień i zrobieniem miejsca dla innych.

 

Źródło: cybersport.pl

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, resk1z napisał:

Czy zatem 2021 rok to ostatni taniec legendarnego midlanera?

Oby nie, takiego kozaka jak Faker  już nie znajdą, wiadomo dużo jest nowych gwiaz, ale on jest legendą. 

Faker król Ryze ! 

comment_fzF25nzjmbYJWkXsyrX2gf6x1NkQLGRY.gif

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z fakerem jest taki mały problem,  właśnie dlatego,  że jest starym graczem.

Jego styl to solo, a samotnie można kiedyś było nawet wygrać cały mecz. Zmieniły się jednak czasy, a wraz z nimi sama gra i teraz tak się już nie da. Należy położyć maksymalny nacisk nie tylko na komunikację,  ale też na synergię postaci.

 

Faker zawsze będzie znakomity, ale przyjdzie pora i na niego, chyba, że całkowicie zmieni swój styl gry, w co wątpię. 

Edytowane przez drenn

 

Tylko człowiek głupi nigdy nie wybacza i wciąż wypomina grzechy, za to człowiek dobry je zapomni i przebaczy.

Ja natomiast uważam, że najlepiej być człowiekiem inteligentnym, który grzechy wybaczy i wypominać nie będzie, lecz będzie też o nich pamiętał i miał baczenie na to czy warto po raz kolejny  zaufać drugiemu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • resk1z zablokował ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...