Skocz do zawartości
  • Liczba serwerów 20
  • Aktywnych graczy 19
  • Zapełnienie serwerów 3.27%
  • Rekord online 310
  • Aktualizacja

TRWAJĄCE KONKURSY

  1. Wesprzyj naszą sieć serwerów!

      • 172

        Tematy

      • 1316

        Posty

    1. Głosuj na serwery i odbieraj reputację!

      Wspomóż nas poprzez głosowanie na nasze serwery!

      • 3

        Tematy

      • 334

        Posty

    2. Reklamuj naszą sieć serwerów

      Wspomóż nas poprzez reklamowanie naszej sieci serwerów!

      • 36

        Tematy

      • 184

        Posty

    3. Pokój Poszukiwaczy

      Dział przeznaczony na dzienniki naszych pracowników na stanowisku: Poszukiwacz!

      • 1

        Tematy

      • 1

        Posty

  2. Forum główne

    1. Regulaminy

      Regulamin obowiązujący całą społeczność CSowicze!

      • 6

        Tematy

      • 6

        Posty

      • 398

        Tematy

      • 3194

        Posty

    2. Rekrutacja

      Jeżeli chciałbyś dołączyć do ekipy CSowicze i wspólnie z nami tworzyć forum, zapraszamy do składania podań na niżej wymienione stanowiska.

      • 96

        Tematy

      • 738

        Posty

      • 3170

        Tematy

      • 35315

        Posty

      • 66

        Tematy

      • 612

        Posty

      • 1864

        Tematy

      • 18060

        Posty

    3. Masz swoj serwer? Dolacz do nas!

      Masz jakiś serwer, chciałbyś do nas dołączyć? Tutaj możesz złożyć podanie.

      • 17

        Tematy

      • 114

        Posty

  3. Usługi

    1. Sponsor/Donator/VIP   (854 przekierowań)

      Wszystkie uprawnienia dotyczące grup premium znajdziesz tutaj!

    2. Odbierz nagrodę!

      Tutaj możesz odebrać swoją nagrodę!

      • 84

        Tematy

      • 174

        Posty

    3. Przetestuj VIP'a/PREMIUM na CSowicze!

      Tutaj możesz zgłosić się po testową usługę na CSowicze.pl

      • 6

        Tematy

      • 402

        Posty

  4. Strefa Banów

    1. Bany Counter Strike 1.6

      Strefa banów dla serwerów Counter Strike 1.6. W tym dziale możesz zgłosić cziterów, odwołać się od bana czy też wstawić screenshoty.

      • 3

        Tematy

      • 4

        Posty

    2. Bany Counter Strike Global Offensive

      Strefa banów dla serwerów Counter Strike Global Offensive. W tym dziale możesz zgłosić cziterów czy też odwołać się od bana.

      • 6

        Tematy

      • 18

        Posty

  5. Serwery Counter Strike Global Offensive

      • 50

        Tematy

      • 1025

        Posty

      • 125

        Tematy

      • 475

        Posty

      • 9

        Tematy

      • 31

        Posty

      • 7

        Tematy

      • 7

        Posty

      • 58

        Tematy

      • 156

        Posty

      • 46

        Tematy

      • 175

        Posty

      • 13

        Tematy

      • 141

        Posty

      • 74

        Tematy

      • 811

        Posty

      • 30

        Tematy

      • 333

        Posty

      • 8

        Tematy

      • 12

        Posty

  6. Serwery Counter Strike 1.6

      • 32

        Tematy

      • 859

        Posty

      • 12

        Tematy

      • 42

        Posty

      • 16

        Tematy

      • 41

        Posty

      • 31

        Tematy

      • 411

        Posty

      • 77

        Tematy

      • 1654

        Posty

      • 46

        Tematy

      • 450

        Posty

      • 10

        Tematy

      • 23

        Posty

      • 1

        Tematy

      • 1

        Posty

      • 9

        Tematy

      • 13

        Posty

  7. Strefa Gier

    1. Counter Strike

      Udowodnij sobie i znajomym kim jesteś! Wesprzyj jedną ze stron: terrorystów, lub antyterrorystów! Uratuj zakładników! Podłóż bombę! Przetrwaj lub zgiń!

      • 44

        Tematy

      • 627

        Posty

    2. Metin2

      Wschodni świat fantasy czeka już na Ciebie. Pomóż uratować krainy przed zgubnym wpływem Kamieni Metin. Nie bój się wyzwania, stwórz postać i zostań najlepszy!

      • 12

        Tematy

      • 42

        Posty

    3. League Of Legends

      Przemierzając fantastyczny świat League Of Legends walczysz z przeciwną drużyną by w końcu zniszczyć ich Nexus i stać się zwycięzcą!

      • 36

        Tematy

      • 102

        Posty

    4. Among Us

      Dział przeznaczony dla graczy gry Among Us. Wyeliminuj impostorów i  myśl logicznie by wygrać grę. Nie daj się wrobić. To wszystko i cały ten dział jest właśnie dla Ciebie.

      Zapraszaj znajomych do gry i walcz o zwycięstwo.

       

      • 8

        Tematy

      • 11

        Posty

    5. Valorant

      Wejdź do gry Valorant. Graj ze znajomymi i walcz o zwycięstwo. 

      • 8

        Tematy

      • 17

        Posty

      • 25

        Tematy

      • 164

        Posty

    6. Przeceny / Darmowe Gry

      Gry z różnych platform o zaniżonej cenie bądź do zdobycia za darmo.

      • 20

        Tematy

      • 33

        Posty

    7. Zareklamuj swoją stronę / serwer!

      W tym miejscu możesz dodać reklamę swojej Sieci Serwerów / Strony / Serwera. Przed napisaniem tematu, zapoznaj się z regulaminem działu.

      • 2573

        Tematy

      • 4610

        Posty

  8. Programowanie

    1. Skrypty

      Tutoriale do tworzenia for i CMS-w na podstawie skryptów.

      • 29

        Tematy

      • 211

        Posty

    2. AMXX

      Wszystkie nowości, informacje dotyczące AMX Mod X, pliki do pobrania, gotowe paczki i wiele więcej !

      • 212

        Tematy

      • 870

        Posty

      • 23

        Tematy

      • 75

        Posty

  9. Inne

    1. Offtopic

      Rozmowy niekontrolowane. Można w tym dziale rozmawiać do woli na różne tematy. Do wyboru do koloru.

      • 171

        Tematy

      • 3784

        Posty

    2. Muzyka

      Dyskusje na temat różnych gatunków muzyki oraz teksty i teledyski.

      • 2637

        Tematy

      • 5599

        Posty

    3. Giełda

      Sprzedam, kupię, zamienię, oddam, wymienię czyli mini allegro. Pamiętaj, że poprawnie nazwany temat zwiększa szansę na znalezienie potencjalnego kontrahenta. Handel na własną odpowiedzialność. 

      • 99

        Tematy

      • 238

        Posty

  10. Archiwum Forum

    1. Zbanowani

      Znajduję się tutaj lista osób zbanowanych.

      Kto? Za co? Na ile?.

      • 39

        Tematy

      • 41

        Posty

      • 42996

        Tematy

      • 200261

        Posty

  • Kontakt z administracją

    Obowiązki RumcajsJumper

    Obowiązki Terrorist

    Obowiązki ferstel

    Obowiązki Sysia ;*

    Obowiązki LewyBrzeG

    Obowiązki resk1z

    Obowiązki Shiroo

    Obowiązki Pan Truskawa

    Obowiązki P00F

    Obowiązki polkes

  • Warto zajrzeć!

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • Jestem na TAK +Piekny przystojny mezczyzna dobrze rozbudowany z samymi atutami jak na 20 latka przystalo +inteligenty +rozgarniety +wie o co biega na jb a nie jak reszta tych patalachow +aktywny +ma kozak glos moze czytac bajki na dobranoc
    • Radku radku ;]  pewnie ze tak , tylko graj w koncu w Ct ;]  +zalety Czesto jest kulture ma ogarnięty jest dobry  Nie radze tego pana prowokowac - wad  a masz jakies wady , hmm no masz nie radze cie wkurzac bo odpyskujesz xD  Jestem na tak warto dac szanse tej osobie ;] 
    • Na mainie około 4500h  Na smurfie około 300h Na drugim smurfie około 50h Co daje łącznie około 4850h
    • Bez dwóch zdań, jestem na TAK.   Prudi może pochwalić się sporym stażem na naszym serwerze oraz znajomością regulaminu. Szczerze czekałem aż ten osobnik przekona się do napisania podania. Jest cichą, bezkonfliktową osobą oraz jest jedną z tych osób, która rzadko się odzywa i więcej działa oraz jeśli już coś powie to najczęściej są to mądre, pomocne słowa. Co do braku jego w CT to nie jest to jakiś najważniejszy wymóg, lecz myślę, że z taką świetną znajomością regulaminu i znajomością moda JB nie będzie miał problemu by niedługo często pokazywać się w CT.   Jeszcze dodam malutki plusik za schludne i przyjemne do czytania podanie.   Pozdrawiam oraz życzę powodzenia 
    • W 1.6 od 13 roku życia do teraz ale teraz mniej a biorąc pod uwage że byłem coachem w cs go i grało się na polskie topki to H w cs-go mam 4300 
  • Współpraca twitch

    -------------------------------------------------------------- --------------------------------------------------------------

  • Top posterów

  • Ostatnie dotacje

  • Top Donatorów

    1. 1
      Mechu
      Mechu
      200,00 zł
    2. 2
      Plejsu
      Plejsu
      200,00 zł
    3. 3
      Shabaddy
      Shabaddy
      150,00 zł
    4. 4
      Natalciaa:***

      150,00 zł
    5. 5
      Mrs.Fuksiara
      Mrs.Fuksiara
      50,00 zł
  • Forumowi maniacy

  • Poleć znajomemu

    Podoba Ci się na CSowicze.pl? Podziel się tą informacją ze znajomymi!
  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • P00F

      Jak co wieczór nowa ryjąca banie historia zapraszam.
       
       
      Był ciepły, letni poranek. Czwórka przyjaciół Aga, Anka, Kuba i Krzysiek umówili się razem o 11:00 na podwórku. Wymyślili wcześniej, że pójdą do swojej nowej bazy i trochę sobie w niej posiedzą. Ich baza był to stary budynek fabryki znajdujący się koło torów kolejowych, gdzie mało kto chodził. Lubili tam przebywać, ponieważ bardzo podobały im się ściany, które ktoś pomalował sprayem w różne kolorowe wzorki jeszcze przed ich zjawieniem się tam po raz pierwszy. Tylko jedna ściana zwróciła ich szczególną uwagę. Była na niej narysowana gwiazda w kółku, a na zewnątrz niego widniały trzy szóstki. Przyjaciołom nie podobał się ten rysunek, ale pomyśleli, że ktoś lubi rysować różne dziwne znaczki i skoro go tutaj narysował to niech tak będzie.
       
                     Cała czwórka zgromadziła się punktualnie o wyznaczonej porze. Następnie ruszyli w drogę. Szli po starych i nieczynnych torach. Kiedy dotarli na miejsce, usiedli na schodach i zaczęli odpoczywać. Mieli dużo czasu, więc zaczęli tam gadać na różne tematy. W pewnej chwili usłyszeli ciche stąpanie.
       
      - Co to było? Spytała Aga.
       
      - Może przyszli, tamci, co malowali te ściany. – powiedział Kuba.
       
      - Ale lepiej chodźmy to sprawdzić.- dodał Krzysiek.
       
      Wszyscy ruszyli w stronę drzwi. Nikogo po drodze nie zauważyli. W końcu do nich doszli, a Anka nacisnęła klamkę.
       
      - Zamknięte – powiedziała.
       
      -Niemożliwe – wtrąciła Aga – przecież te drzwi się nigdy nie zamykają.
       
      Szybkim ruchem popchnęła Ankę i sama spróbowała je otworzyć. Drzwi ani drgnęły Młodzi wystraszyli się nie na żarty.
       
      - Lepiej stąd jak najszybciej uciekajmy! – wykrzyknęła Aga.
       
      - Masz rację, tylko jak mamy to zrobić? – spytał aż blady ze strachu Krzysiek.
       
      - Spróbujmy wejść na pierwsze piętro i z niego zejść po drabinie na dół.- wpadła na pomysł Anka.
       
      Wszyscy ruszyli ku schodom. Nagle zobaczyli, że one po prostu zniknęły. Nie było po nich nawet śladu, a wejście na górze było zamurowane.
       
      - Co tu się dzieje? – spytała drżącym głosem Anka – Przecież przed chwilą jeszcze na tych schodach siedzieliśmy. Gdzie one się podziały???
       
      - Nie wiem, ale jestem pewny, że jesteśmy tutaj uwięzieni. – mówił Kuba przez łzy.
       
      Nie mieli innego wyjścia, musieli zostać. Stali jak nie przytomni i czekali co się stanie. Nagle usłyszeli, że ktoś się do nich zbliża. Najszybciej jak to było możliwe wbiegli za starą szafę i obserwowali wszystko przez szpary. Zauważyli, że im głośniejsze było tupanie, tym mocniej świecił się ten znak na ścianie. Nagle ukazała im się postać, nie był to człowiek, ani zwierzę. Z jego całego ciała spływała krew. Wyglądał jakby nie miał skóry tylko samo mięso i żyły.
       
      Szafa nagle się przed nimi przewróciła, a grupka przyjaciół stanęła twarzą w twarz z przerażającą istotą. Dziwna postać podeszła do Agi i powiedziała:
       
      - Widzę, że przybyłaś zgodnie z moją prośbą.
       
      - Tak Panie jestem posłuszna twoim rozkazom. – odrzekła Aga jak zahipnotyzowana.
       
      - Aga co ty wyrabiasz? – pytał przerażony, a jednocześnie zaskoczony Krzysiek.
       
      Aga popatrzyła na przyjaciół i stanowczym tonem powiedziała:
       
      - Przyszliście tu ze mną, a teraz musicie zginąć.
       
      - Dlaczego, co my takiego zrobiliśmy? – płakali – Nie spodziewaliśmy się tego po Tobie.
       
      - A jednak – odpowiedziała Aga odwracając głowę w stronę przerażającej istoty. – Panie, oddaję Ci te ludzkie istoty, abyś mnie przyjął do siebie i uczynił jednym ze swoich dzieci.
       
      - Ale czemu nas? – Kuba nie dawał za wygraną.
       
      Aga spojrzała na niego i cicho powiedziała:
       
      - Ponieważ wy jesteście moimi przyjaciółmi, a tylko przyjaciół muszę oddać, aby zostać jednym z dzieci szatana.
       
      - A my ci ufaliśmy! – Krzysiek spuścił głowę.
       
      - O to chodziło! Nie mogłabym was oddać w ofierze mojemu Panu gdybyście mi nie ufali, bo wtedy nie bylibyście moimi przyjaciółmi. – Aga wypowiadając te słowa odeszła od przyjaciół.
       
      Tamci próbowali uciec, ale Aga jednym ruchem ręki złapała jakąś linę i związała ich. W tym czasie dziwna istota swoim podmuchem zmiotła cały kurz z podłogi. Spod kurzu wyłonił się taki sam rysunek, jaki był na ścianie, ale o wiele większy. Aga szybkim krokiem podeszła do przyjaciół. Odwiązała ich i przypięła kajdanami do dziwnego znaku na podłodze. Nagle z rysunku znajdującego się na ścianie wyszło dwoje nastolatków mniej więcej w ich wieku. Aga podeszła do Anki, a tamci do Kuby i Krzyśka. W jednej chwili w ich rękach pojawiły się ostre noże. Równo zaczęli rozcinać brzuch każdemu z nich. Przyjaciele zawyli z bólu. Zaczęli odcinać im wszystko: ręce, nogi, aż w końcu poćwiartowali ich na drobne kawałeczki. Straszna istota odwróciła się w stronę Agi i powiedziała:
       
      - Teraz należysz już do nas.
       
      Po czym zrobiła na jej ręce tamten znak – symbol szatana. Dziwna istota weszła w znak na ścianie i przeniknęła przez niego. Wraz za nią poszło tych dwóch nastolatków, a także Aga.
                  Nie znaleziono ciał ofiar. Nikt nie wiedział co się stało z czwórką nastolatków.
      Rok później czwórka przyjaciół znalazła sobie nową bazę, którą był stary budynek fabryki.
      · 0 odpowiedzi
    • cox  »  John Wick

      Zgłaszam skargę na tego administratora! Jest to nie na miejscu pełnić tak poważną funkcję i nie wywiązywać się z podstawowych powinności!!!
      Ludzie pracują w urzędach administracyjnych często po 10-12 godzin i tam nie ma możliwości zwlekania z wykonywania swoich zajęć choćby o kilka minut, biorąc pod uwagę że administrator biurowy czyt. urzędnik(jakby ktoś z was nie kminił) ma zlecane o wiele trudniejsze zadania niż przedszkolne: wypisz 3 momenty, za które mam mu nie przywrócić prawa do grania na serwerze, na który obecnie ma blokadę.
      Szanowny John'ie Wick'u, nie jesteś sprytny niczym Keanu Reeves, nie bierz na swoje barki tak poważnego brzemienia, jeśli nie znasz nawet procedury banowania/odbanowania/sprawdzenia dema czy jego rozpisania. Jesteś "administratorem" na serwerze, który przyjmuje każdego jak leci, więc nie chodź z głową do góry niczym gęś, tylko spuść ją czasem lekko w dół i przyjmij na klatę to, że ktoś może cię kasować w GIERCE KOMPUTEROWEJ chcąc się zrelaksować grając z ziomkami. Pozdrawiam Cię, mam nadzieję że znajdziesz te 3 dowody, które są niewytłumaczalne jak przelot UFO nad Teksasem i znikające statki i samoloty nad jeziorem Michigan i w trójkącie Bermuckim.
      cox
      · 0 odpowiedzi
    • P00F

      Nowa historyjka zapraszam!
       
       
       
      W miejscu, z którego pochodzę krąży taka legenda. Dotyczy ona po prostu wierzbowych ludzi. Prawie wcale nie potrzebujemy ochrony porządku publicznego w tym mieście. Wierzbowi ludzie zajmują się wszystkim. Każdy krok, każde słowo, każda przelana kropla krwi... Wierzbowi ludzie wiedzą o tym zanim ktokolwiek inny się dowie. Uwierz mi, każdy kto wywołał gniew wśród nich, zniknął bez śladu. Dlatego też, gdy zrozumiałem co zrobiłem było już za późno. Wierzbowi ludzie nadchodzili.
      Ona po prostu nie mogła się zamknąć. Bez względu na to co bym powiedział i co bym zrobił... ehh... ona była histeryczką. Ciągle chodziła po domu krzycząc. Stwierdziła, że znalazła to i owo, i że ją zdradzałem. Zapytała mnie z kim, więc powiedziałem, że jest szalona. Myślę, że wyczerpałem już tą wymówkę. Po chwili nie mogłem już znieść jej pieprzonego głosu. Mogłbym chodzić z pokoju do pokoju, ona podążałaby za mną. Gdy weszliśmy do kuchni moja cierpliwość się wyczerpała.
      Wziąłem pierwszy lepszy nóż jaki mogłem znaleźć i wbiłem jej prosto w gardło. Jej oblicze złości i smutku zlało się w jeden grymas rozpaczy i niedowierzania. Padła na kolana, purpurowa ciecz swobodnie zalała jej bluzę. Wbiła swoje łapy w podłogę wydając jakieś bulgoczące dźwięki, które jeszcze bardziej mnie rozwścieczyły. Chwyciłem żelazną patelnię, która grzała się na kuchence i zamachnąłem się na jej głowę. Wilgotna, krwista szczelina powstała w miejscu, w które dostała. Mimo wszystko, kiedy mogłem już przestać - nie przestawałem.
      Nawet nie wiem ile razy ją uderzyłem, ale miałem niezłą ilość krwi na sobie. To co zostało z jej głowy było złączone ze sobą cienkimi kawałkami kości a krew nie przestawała się lać. Z dużym zgrzytem rzuciłem patelnię na podłogę. Marzyłem, żeby dotknęły mnie wyrzuty sumienia, przynajmniej mógłbym poczuć się jak człowiek. Niestety, tak się nie stało. Byłem po prostu szczęśliwy, że sie jej pozbyłem. Z burknięciem podniosłem jej ciało z podłogi i wciągnąłem na ramię. Jej twarz wisiała obok mnie, martwe oczy spoglądały z przekonaniem. Mogłem tylko chichotać. Jak tylko znalazłem się na zewnątrz, zrzuciłem zmasakrowane ciało na ziemię i poszedłem szukać szpadla. Wtedy wiedziałem, że mnie obserwują.
      Słyszałem szepty dochodzące z lasu a w kącie oka mogłem dostrzec ich śledzących uważnie każdy mój krok. Kiedy patrzyłem na drzewa widziałem jedynie sękate gałęzie gapiące się na mnie. Wiedziałem, że oni tam są. Zrobiła się szarówka zanim ją na dobre pochowałem. Byłem cały mokry od potu co powiększyło plamy krwi na moim ubraniu i pozwoliło im przybrać barwę pomarańczową. Spojrzałem raz jeszcze na drzewa i dostrzegłem ich wyglądających zza pni. Długie, sękate twarze z wydrążonymi oczyma i mizerną, nagą sylwetką. Mogłem tylko częściowo dostrzec ich twarze, jako że zdecydowali się schować za ich pieprzonymi, kochanymi drzewkami, lecz byłem pewien, że tam są. Obserwują, szepczą...
      "Na co się gapicie, idioci?! Słyszeliście ją! Musiałem to zrobić!" wydzierałem się na nich.
      Czy czekałem na odpowiedź? Sam nie wiem. Po prostu wciąż obserwowali zza drzew. Splunąłem na ziemię i odrzuciłem szpadel. Mogliby mnie dorwać w ciemności a ja nie mam zamiaru poddać się bez walki. Skradając się, wszedłem do domu i przygotowywałem się. Zastawiłem drzwi komodą i kanapą, zabiłem wszystkie okna deskami. Jak tylko słońce spełzło za horyzont wielka obawa narodziła się gdzieś w głębi mojego żołądka. Nerwy ze stali? Phi... Zacząłem obawiać się myśli, że zacznę zmieniać się w strugę zimnego jak lód potu. Załadowałem strzelbę i sięgnąłem po butelkę whiskey. Wziąłem jeden wielki łyk, a potem następny i następny, aż w końcu sfrustrowany roztrzaskałem butelkę o ścianę.
      Jedne jedyne drzwi pozostawiłem otwarte. Drzwi z widokiem na las. Postawiłem naprzeciwko nich krzesło i usiadłem ze strzelbą w ręku. Wciąż się gapili. Wierzbowi ludzie. Patrzyliśmy tak na siebie przez kilka godzin. W końcu zmęczenie wzięło górę i zacząłem przysypiać. Desperacko starałem się mieć oczy otwarte. Przez głupią sekundę podparłem swoję głowę strzelbą tak aby nie mogła upaść. Otrząsnąłem sie z tego durnego pomysłu i podniosłem wysoko głowę. Ostatnią rzeczą jaką chciałem zrobić było zastrzelenie samego siebie. Eh, gdybym wiedział co potem nastąpi... Pewnie powinienem był to zrobić.
      Zmusiłem się do zostania przytomnym jeszcze przez kilka godzin. Dzień przyszedł i odszedł, była północ gdy się zorientowałem. Oni pozostawali za drzewami. Zacząłem sobie uświadamiać, że jeżeli zamknę na chwilę oczy, będę miał wystarczająco dużo czasu by je otworzyć i w trakcie gdy oni będą starali się mnie dorwać, ja będę mógł kilku ustrzelić. Uśmiechając się do siebie zrobiłem to. Trudno powiedzieć jak długo spałem. Być może sekundy, może kilka dni. Otworzyłem oczy i zdałem sobie sprawę, że wciąż siedziałem na krześle ze strzelbą na kolanach. Natychmiastowo ocknąłem się gdy zobaczyłem, że wierzbowi ludzie nie kryją się już za drzewami. Wściekłem się i podniosłem lufę. Zrobiłem kilka kroków na zewnątrz starając się równomiernie oddychać. Zachwiałem się niekontrolowanie i zrozumiałem, że nie da się trzymać tej cholernej broni stabilnie.
      Uspokoiłem się kiedy nie dostrzegłem niczego na zewnątrz, więc postanowiłem wrócić na swoje stanowisko lecz nagle zamarłem w bezruchu. Czułem łzy w oczach a w moim gardle coś zaczęło podnosić się i opadać. Wierzbowi ludzie spoglądali na mnie z każdej strony domu. Zmroził mnie widok ich sękatych twarzy i gałęziopodobnych rąk. Musiałem coś zrobić. Podniosłem broń i strzeliłem. Strzał zdołał wyrwać część framugi ale nie trafił żadnego z nich. Ze złością sięgnąłem do kieszeni po świeży pocisk. Udało mi się przeładować, więc raz jeszcze podniosłem lufę.
      Wierzbowi ludzie wciąż patrzyli na mnie z każdej strony. Tym razem przymierzyłem i strzeliłem ponownie. Kolejny strzał trafił we framugę, lecz znacznie bliżej od poprzedniego. Nerwowo grzebałem w kieszeni szukając kolejnego pocisku a kiedy udało mi się go dobyć, przykrył mnie wielki cień. Spojrzałem w górę, oni byli nade mną. Krzyczałem, a zamykając lufę zatrzasnąłem sobie palec, efektownie odcinając go. Tuż po tym straciłem przytomność i upadłem.
      Kiedy się ocknąłem było cholernie zimno. Wzrok powoli do mnie wracał. Czułem, że coś mnie ciągnie. Moje serce zamarło kiedy się rozejrzałem. Ciemność rozciągała się jak okiem sięgnąć. Wiedziałem, że jestem w najgłębszych partiach lasu. W miejscu, gdzie kiedyś znajdował się kciuk była czerń i opuchlizna a ręka była odrętwiała aż do łokcia. Cholernie bolały mnie także kostki lecz nie wiedziałem dlaczego. Gdy na nie spojrzałem okazało sie, że są zwichnięte a wierzbowi ludzie ciągną mnie za stopy. Zacząłem krzyczeć tak głośno jak było to możliwe. Chciałem, żeby ktoś mnie usłyszał. Ktokolwiek...
      Byłem chyba jedynym powodem, dla którego coraz więcej wierzbowych ludzi wyłaziło zza najdziwniejszych wierzb jakie w życiu widziałem. Ich pnie były dosyć małe i wyglądały dosłownie jak skóra. Ziemia dokoła nich była czerwona i wilgotna jednakże w miejscu, do którego mnie zaciągneli teren był mokry i nierówny. Spojrzałem na ich korony. Człowieku, uwierz mi. Nie chciałbyś tego widzieć, ja sam tego nie chciałem. Z drzew zwisały ciała obdarte ze skóry, krew lała się z nich strumieniami. Moje krzyki były pochłonięte przez ciemność a moje gardło wysiadło, zachrypnięte i nadwyrężone. W ciszy słyszałem zanikający jęk...
      Obejrzałem się, chciałem się dowiedzieć czy ktoś jeszcze jest w okolicy. Może jakiś idiota, którego spotkał taki sam los jak mnie. Na moje nieszczęście odkryłem źródło jęków. Ciała zwisające z gałęzi były wciąż żywe. Wkrótce moje zwłoki także miały być rozdarte na kawałki. Potępiony, będę wisiał a moja krew będzie zasilała te cholerne wierzby. Nie mogłem zrobić niczego innego poza zaakceptowaniem swojego losu. Wierzbowi ludzie dopadli mnie...
      · 0 odpowiedzi
    • Shiroo

      Była 4.30 gdy Gonzo odpalił swego wiernrgo konia, przetarł lampy, poprawił w kabinie świecącego michelina pieszczotliwie go strzelając w czoło, wrzucił bieg... i poszły konie po betonie. 
      Nie ma już odwrotu.. 
      Jean Pierre francuski policjant patrolujący autostrady był jakiś poddenerwowany już od 4. 30 rano. Nie spał. wiercił się. Czuł niepokój... 
      Gonzo zapinał biegi rozpędzając jelonka do granic możliwości - silnik jęczał sympatycznie, skrzynia wołała o pomstę do nieba, michelin się kulił na desce i jakby mógł to by się zes. rał ze strachu... no ale nie mógł to się tylko kulił. 
      Do granicy PL-D dotarli po 2 dniach walki. 
      Niemcy jak zobaczyli jelonka myśleli że cofnęli się w czasie - podobno jak mówił kumpel który jechał tam 3 dni później dwóch z nich stało jeszcze z całkiem wyschniętymi gębofonami... nie potrafili ich już zamknąć. Nie będą już nigdy tak miłymi gestapowcami jakimi byli. 
      Jelonek łapał oddech na ałtobanie. Michelinowi odechciało sie sra. ć a Gonzo bał sie że bez dziur i trzęsawki zaśnie za szybko a jelonek mu zgłupieje. 
      Darli prawym pasem do przodu pożerając km. Klepsydra nazywana Tacho pomału sie kończyła.. a wiec czas na postój.. 
      Zaparkowali na grzędzie wśród elity transportu... same scanie, many, volva... 
      Gonzo rozstawil kuchnie gazową co ja wziął z domu (czteropalnikowa z piekarnikiem) podłączył butle i pichci. 
      Ludzie się zbierają... patrzą... i doszli do wniosku że to jakiś film wojenny kręcą albo jakaś kamera ukryta. Pobiegli więc sie przebrać w najlepsze ciuchu i zarzucić pomadę na kudełki. 
      Gonzo zjadł bigos co go sobie przygotował na parkingu - lekko przedłużył pauzę, ale niewiele - i dalej w trasę. 
      Jean Pierre już o 10 rano miał sracz. kę... a nic nie jadł jeszcze. Czuł jakby... kapuste? 
      Nieee... na pewno mu sie wydawało.. przecież nie jada kapusty. 
      Czuł jakiś niepokój... 
      Jelonek leciał z góry juz 2 km, budziki pozamykane na 90 km/h... szybka decyzja czy zmieniac pas na lewy... wyprzedzać? Wyprzedzał... wyprzedzał... wyprzedzał... aż do końca góry. 
      Potem szybki remoncik. 
      Nieduży. 
      Nie takie remonciki się robiło na drodze. 
      Jean Pierre miał zamiast zwieraczy jakiś syfon... to NERWY... ale skąd??? 
      Gonzo już pędził w stronę francuskiej granicy. 
      Znów pauza. Tym razem bigosik na zimno. Znów gapie. Znów fani myślący że kręca film i to coś co tutaj stoi to właśnie wyjechało na moment z muzeum i ż eto musi być jakaś podpucha albo żart. 
      Po bigosie był mały remoncik i dętka. 
      Cały parking ludzi i wszyscy przyszli zobaczyć jak się to robi. Było 4 wulkanizatorów... ale oni bez maszyny, na parkingu to co najwyżej umieją przebić dętkę. Ale żeby naprawić? McGiver? 
      Były zdjęcia z jelonkiem. 
      Jak odjeżdzał wszyskie kobiety płakały. 
      Dwie wpadły w histerię - jedna otworzyla sobie żyły, a druga poprzysięgła ze albo Gonzo w jelonku albo żaden inny. Klasztor. 
      Jelonek mknąl w stronę granicy D - F. 
      Jean Pierre miał skurcze brzucha i juz 6 raz stawał na poboczu i wylatywał w krzaczory ze ściśnietymi pośladkami.. co jest??? myśłał. Od 3 dni nic nie jem a s. ram na wiadra. Lekarz powiedział ze to nerwy, ale przed czym?? 
      Gonzo dał prztyczka michelinowi. Co się bujasz michelin? zagaił przyjacielsko. 
      Jean Pierra gryzła ściółka w du. pe. 
      Jelonek ryczał wydechem. 
      Jean Pierre nie miał już Reginy. Igliwiem się nie da... 
      Gonzo zgłośnił Kaję Paschalską. 
      Jechał... 
      Tymczasem właściciel firmy przewozowej - Kermit, która wysłała Gonza jelonkiem do F był bardzo zdenerwowany. Nie mił zadnych informacji od Gonza. MUSIAŁ wiedzieć co sie dzieje bo jeszcze przegra zakład...
      "Ty, a może się założymy że twoja najnowsza Scania nie dotrze na KAzachstan?" podpuszczł kumpel Kermita. 
      " A może puszcze jelonka do czech, co? przebijał Kermit 
      "Do czech? hehehe" 
      "dobra do Niemiec" postawił sie Kermit 
      "Ale do Francji nie dasz rady, spękasz Kermit!" 
      "Co?? JA spękam?! JA nigdy nie pękam!! Jelcz poleci do Francji! I jeszzce wypakuję go fajkami! I jeszcze pojedzie Gonzo!" 
      "Jezuuu... Kermit, nie przesadzaj... już wiem ze masz jaja... fajki to pół biedy... ale Gonzo??? Przecież on nie ma prawa jazdy!" wystraszył się kumpel 
      "Właśnie dlatego!" Kermit jak coś powiedział to powiedział. Z tego był znany.. 
      Gonzo beknął... oho... ktoś mnie wspomina - pomyślał. Jakie to miłe. 
      Za pół godziny granica... 
      Jean Pierre nie miał już czym sra. ć. Nerwy go zżerały. Nie poznawał siebie... 
      Jelonek ciągnął ostro pod góre. Na jedynce. Gonzo się odprężył - i tak do końca góry nic nie zrobi.. w lustra nie ma co patrzeć bo tam dym jak po Hiroshimie. Euro 7 ostro przerabiało szkodliwe substancje na z pewnościa przyjazne dla środowiska. Tylko czarno jak po pożarze fabryki gumy... 
      Granica. 
      Jean Pierre zemdlał. 
      Gonzo zajarał blanta. Musze sie odpręzyc... dobre zioło zabucham i wjeżdzam. 
      Kermit pił z nerwów. 
      Kumpel Kermita dał na mszę. 
      Michelin się gibał na desce. 
      Wjeżdzają. 
      Francuski posterunek wygasił światła. Jak za okupacji... 
      Strażnik wyszedł.. zobaczył jelonka... wrócił sie.. wyszli we trzech. Podeszli do Jelcza ntrzymając sie za ręce - odważni jak to francuzi - popatrzyli w góre. 
      Michelin!! 
      Francuskie uśmiechy rozjaśniły francuskie twarze. 
      Gonzo wyjął dokumenty i podał im. Trochje się denerwował czy prawo jazdy które sobie wydrukował w domu na drukarce atramentowej przejdzie kontrole... no i certyfikat EURO 7. Sam wymyślił druk. Był dumny. 
      Francuzi udają że czytają - kłóje ich tłusty napis EURO 7. 
      Jean Pierre wymiotuje. 
      Kermit zakąsza śledzikiem. 
      Kolega Kermita biczuje plecy łańcuchem z poczucia winy. 
      Gonzo zapala następnego blanta. 
      Zaciąga sie. 
      Francuz patrzy... i kiwa żeby mu dać macha. 
      Zaciąga się. 
      Podaje dalej. Francuzi buchają i uśmiechają się. 
      Gonzo się uśmiecha. 
      Michelin się giba na desce. 
      Jest zaje. biście. O to chodzi.. o to chodzi... luzik. 
      Francuzi śmieją sie i kiwają - wjeżdzaj... 
      Gonzo wbija bieg... jelonek rusza. 
      Dym wydobywający sie z rury pod obciązeniem silnika zabija dwóch francuzów. Trzeci na zawsze pozostanie głuchoniemy.. 
      Wjechał 
      Jelonek zdobył Francję! Kur. wa! 
      Gonzo się śmieje. 
      Jean Pierre wydaje ostatniego bąka i umiera. 
      Jelcz dotarł do Francji. Udało się. 
      Gonzo zajechał na najbliższy parking. 
      Bigosu już nie ma. 
      Znów gapie i fani. francuzki robią tak językiem do Gonza... jakoś tak dziwnie... jakby coś lizały. Gozno myśli że to jakaś tutejsza forma powitania to też wywala jęzor i trzepocze. 
      Francuzki mdleją. 
      Gonzo wziął z kabiny nóz i małego wypchanego chomika i ruszył z parkingu w stronę lasu. 
      Znalazł błoto i wypaćkał sobie twarz i ręce. 
      Zaczyna się polowanie... 
      Dwie godziny się kręcił po lesie szukając zwierzyny. Znalazł francuską kunę leśną drzewną. Zastygł... 
      Kuna żre żołędzie i nie wie co ją spotka... jeszcze.. 
      Gonzo się przyczaił jak wąż w pomidorach.. 
      Kuna żuje. 
      Michelin się przestał gibać. 
      Gonzo powoli wyciąga wypchanego chomika ze swojej myśliwskiej torby... powoli... 
      Kunie się odbija... Kur. wa - myśli kuna. 
      Gonzo powoli się podnosi. 
      Kuna kątem oka go dostrzega... włos się jej jeży na klacie (francuskim kunom leśnym drzewnym zawsze sie jeży włos na klacie w przeciwieństwi do kun właściwych - im na grzbiecie) 
      Kuna zastyga 
      Gonzo nagle jednym szybkim ruchem jak miecz samuraja podnosi chomika i krzyczy "puuu!!!" - zawsze jak się poluje z chomikiem na francuską kunę leśną drzewną należy krzyknąc "puuu!!!" 
      Kuna mdleje. 
      Gozno spokojnie podchodzi i pukając ją kijem w główkę gasi ją do końca. 
      Dla pewności żeni jej kozika pod żebro i podrzyna gardło. 
      Nie będąc jeszcze pewnym czy francuska kuna leśna drzewna na 100% już odeszła, zatyka jej palcami nozdrza na 5 min. 
      Potem zabiara kunę na barana i wraca. 
      Tłum szaleje. 
      Francuzki już 7 razy miały orgazm, a teraz mają następny. 
      Gonzo wyciąga kuchenkę czteropalnikową i opala kunę nad gazem. Przyżadza ją szybko w żołędziach co je znalazł w zołądku kuny... i zaprasza 3 francuzki na obiad. 
      Wszystkie mdleją. 
      Gonzo pochłania kunę a francuzki wstają i mówią że chcą zawsze być z Gonzem i jego wiernym jelonkiem i móc pyrkać michelina żeby się gibał i w ogóle... 
      Gonzo się zgadza. 
      Francuzki mdleją. 
      Tłum szaleje. 
      Gonzo rusza z trzema francuzkimi nimfomankami które juz sie ocknęły. 
      Kierunek Paryż... 
      Kermit dowiedział się z wiadomości co sie dzieje i pije ale teraz już z radości. 
      Jelonek dogina na Paryż. 
      Jest booosssssssko! 
      Remoncik... kur. wa! Jelonek musiał w tej chwili... 
      Ale przyzwyczajny Gonzo nie załamuje rąk - wyciąga Małego Naprawiacza Jelczy w Trasie - MNJWT i zabiera sie do działania. 
      Francuzki są najarane blantami, na Gonza, a nawet na michelina. 
      Gonzo uporał się z tą drobną usterką w 16 godzin i już są gotowi gnać dalej... 
      Gonzo postanowił przez Paryżem zdrzemnąć się troszkę. Zawinał na parking. Francuzki ciągle to samo wywijają jezykami... 
      Michelin już się swieci cały. 
      Gonzo też. 
      A im mało. 
      Gonzo mówi - "a teraz idę spać. a wy będziecie cicho i dość lizania, jasne?" 
      łi łi 
      Gonzo walnął się na wyrko... zamknął oczy... spokój... 
      ... cisza... 
      śni mu się jakiś francuski policjant z rozwolnieniem... 
      głupi sen... 
      sra i sra... co jest? nigdy mu sie nie śnił srający francuski policjant! 
      sra na mokro.. bryzga... Gonzo czuje ze też jest mokry... 
      ... wilgotno wszedzie, ... 
      .. a ten sra... 
      Gonzo otwiera 1 oko - policjant już nie sra, ale dalej wilgotno... 
      *. a 
      3 francuski znowu go liżą... o ja pier. dole! 
      w sumie fajnie... 
      ale ile można... 
      w sumie można... 
      Gonzo zamyka oko i udaje ze spi.. nie będzie przeszkadzał... 
      jest bossssko... 
      Rano przyrzadza reszte kuny i... Paryż! 
      Gonzo odpala maszynę, francuski coś szwargoczą i się jak zwykle liżą, michelin zaczyna się gibać, Wiraż nadaje Kaję PAschalską, proporce sie kołyszą... 
      ... i du. pa... 
      .. dętka.. 
      Francuzki przechodza do konkretów a Gonzo bierze Małego Wulkanizaora i też bierze sie za konkrety. 
      Ruszają. 
      Paryż 
      Gonzo po 8 godzinach kluczenia, 2 dętkach i 17 hamburgerach podjechał pod bramę gdzie miał oddac towar. 
      Podjeżdza do budki wartownika... podobny do tego ze snu co s**ł... 
      "Otwieraj kmiocie bo mam towar a nie mam czasu!" - huknął Gonzo, a francuski zrobiły po 3 młynki językami. 
      Strażnik popatrzył i pojawił sie strach w jego oczach - pobiegł podnieść szlaban. 
      Jelonek wjezdza a strażnik z telefon i do prezesa - "szefie jakiś ostry herbatnik przyjechał, fura dla prawdziwego twardziela, 3 nimfomanki i michelin!" 
      "to on.. " szepnał szef i zbladł... 
      Gonzo postawił jelonka, klepnął michelina a potem każda francuzke i poszedł zanieść papiery. 
      Przyszli kolesie rozładować towar. 
      Uklękneli jak zobaczyli jelonka... 
      Otworzli naczepę. 
      Gonzo uklęknął. 
      CAŁA NACZEPA FAJEK! 
      PO DACH! 
      A on skręca blanty... 
      Zaczeli rozładowywać a Gonzo poszedł do kibla... rozwolnienie po tym co zobaczył na naczepie przyszło jak tajfun. 
      Megatajfun. 
      Michelin jakby mógł też by sie zes**ł ale nie może.. 
      Francuzki znów jarają i się liża.. 
      SkoNczył sie zapas Reginy. 
      Czas wracać do kraju.. 
      Gonzo załatwił papierki, naprawił dętkę klepnął michelina i w drogę z powrotem. 
      W tym magazynie do dziś śa zdjęcia jelonka z michelinem i Gonzem... i z francuzkami. 
      Do dziś nie wierzą.. 
      Wartownik do dziś powtarza to jak go opier. dolił Gonzo. Jest gwiazdą każdego przyjęcia. 
      Nikt mu nie wierzy. 
      Tymczasem Gonzo popędzał konie na wschód. 
      Kermit liczył kase co ją wygrał w zakładzie z kumplem. 
      Kumpel się powiesił na łańcuchu do biczowania. 
      Francuzki... no co mogą robić? 
      Michelin się giba. 
      Wracają. 
      Na pusto jelonek pod góre idzie na dwójce. 
      NA DWÓJCE! 
      Szaleńsssstwo. 
      Dymu jest 5 razy więcej ale jak idzie! Na dwójce! 
      Francuzki tak sie podnieciły tą informacją ze jedna się od lizania odwodniła. 
      Michelinowi az sie zakreciło od gibania. 
      NA DWÓJCE! 
      Jak Gonzo powie to na bazie... nikt mu nie uwierzy. 
      Gonzo zawija na parking szybko. Raz, że trzeba coś zjeść a dwa ratować francuzkę która sie od lizania odwodniła. Szybko ją wywleka na asfalt, poi wodą i robi ustausta. Pozostałe francuzki znów sie podjarały. 
      Michgein sie giba z radości. 
      Gonzo robi ustausta, a potem opiera rece na klatkę francuzki i chce zacząc masaż serca... coś nie gra... 
      ku. rwa 
      ona ma włosy na klacie! 
      Gonzo sprawdza niżej - pyton. 
      o ja pierd. ole 
      to facet! 
      Michelin zastyga bez ruchu 
      Dwie francuzki przestają sie lizać. 
      Gonzo wstaje, podchodzi do nich i sprawdza czy to faceci czy kobiety. 
      Kobiety. 
      Fajnie... 
      Znów sie podjarały.. 
      Michelin w szoku dalej nieruchomy. 
      Gozno wyciąga zupki chińskie, dodaje tyrolską i już są kotlety schabowe. Francuzki się zajadają, a Gonzo kombinuje co zrobić z ciałem. 
      Na parking wjeżdza czarne BMW, wysiada 4 kolesi i zapala fajki. Gonzo skręca blanta i podchodzi do nich. 
      Francuzki miękną w kolanach.. 
      Michelin sie poci.. 
      Gozno idzie.. 
      Kolesie patrza i zaciągają dym w płuca. 
      haj - mówi Gonzo 
      hałarju - kolesie 
      aj mam łan body ludzkie na sold - gonzo 
      ooo - miłe zdziwiwnie kolesi 
      jes jes - gonzo podaje blanta 
      wifil kostet to body - kolesie z zainteresowaniem 
      trochu staff oraz ten tałsend w keszu drahmy - rzuca Gonzo i wali uśmiech 
      w parjatku - kolesie są zachwyceni 
      Gonzo inkasuje naeżność, kolesie biorą faceta francuzke, który zdazył sie ocknąć i obiecują mu zabawę. Francuz nieświadomy, nieznając rosyjskiego uśmiecha się... 
      Bedzie bossssko 
      Gonzo pakuje harem i odpala jelonka. 
      Ku. rwa 
      Dętka.. 
      Już się łatki kończą. 
      Mały Wulkanizator znów w akcji... 
      Spocony Gonzo wskakuje do wyklimatyzowanej kabiny z wylizanymi francuzkami i wygibanym michelinem i odpala jelonka. Czas się już wypełnił - dość pier. dół, czeka droga. 
      Poszczególne biegi wchodzą niemal gładko... niemal wchodzą... 
      ... no dobra... 
      .. trzeba przyj. ebać ze 100 niutonów żeby weszły... ale jest git 
      proporce się huśtają.. 
      Kaja wykrzykuje z Wiraża że "Chinka cziki cziku linka" to jej największa przyjaciółka 
      francuzki jarają zioło i coś gadaja... 
      Gonzo się uśmiecha... 
      Jelonek drze na wschód 
      Gonzo postanawia nie zwalniać na granicy F-D jak nikt nie będzie się patrzył.. 
      Michelin nadal przeżywa że tamta francuzka to był jednak francuz... 
      Gonzo też przeżywa i się zastanawia czy ja/jego przeleciał czy nie... jednej nie przeleciał... chyba jej/jego... a może... raz był seks analny... nie pamiętam, nie pamiętam-myśłi Gonzo-za dużo jaram... a z resztą... michelin nie umie mówić a franuzki komu mają opowiedzieć?-pociesza się Gonzo... 
      Jelonek pochłania km 
      Granica... 
      Nikogo nie ma... 
      Walimy na chama 
      Nikogo nie ma.. 
      Nikogo... 
      Przelatują granicę... 
      Niemcy 
      Gonzo oddycha z ulgą 
      Michelin się chyba gibnął... może wróci do siebie 
      Nagle wyskakuje z krzaczorów jakiś koleś w czapce i macha lizakiem 
      Ku. rwa!! 
      Gonzo staje na pe**ale hamulca! 
      Jelonek jedzie... 
      Zanim tarcie okładzin zrobiło swoje minął z 5 słupków po 100 m każdy.. 
      Jelonek ma dobre hamulce... jak na Jelcza i lata '70 te.. 
      Z tyłu dyskoteka... niebiesko 
      Gonzo wysiada i patrzy.. 
      BAG 
      Bundes Autobahn Gestapo 
      O boże... 
      Z pewnością ich dziadkowie służyli na wieżyczkach wartowniczych.. 
      Gonzopostanawia pokazać kto wygrał pod Grunwaldem.. 
      Guten Tag - gestapowiec 
      Dzień dobry - twardy Gonzo 
      Dzień dobry - gestapowiec 
      Jezuu, on mówi po polsku - Gonzowi szczęka odbija się od śródstopia.. 
      Jestem polakiem - uśmiecha się polski gestapowiec - proszę o dokumenty. 
      Gonzo wyciąga papiery, certyfikat EURO 7 itd i podaje. Dwóch pozostałych niemców coś sobie pokazuje na jelonku. 
      Strasznie długo pan hamował. 
      Wystraszył mnie pan i chciałem uciec.. mój dziadek był powstańcem, mam taki tik że jak widze niemiecki mundur to wieje - Gonzo wali głupa. 
      Rozumiem. Wie pan że EURO 7 nie ma? - pyta z zaskoczenia inspektor 
      W polsce już jest - mamy tyle mocznika i nawozu że już mamy, dawno pana w kraju nie było. Teraz Jelcz produkuje najbardziej zaawansowane technologicznie ciężarówki - tylko specjalnie i dla kamuflażu tak wyglądają. 
      ??? Dlaczego specjalnie??? 
      Wie pan... UE daje kasę, a przecież nie da jak niemcy będa zamykać własne fabryki i kupować polskie ciężarówki... a tak... rozumie pan - Gonzo galopuje w rozmowie 
      Polski niemiec patrzy i nie wie czy kazać go aresztować czy śie śmiać... a może to prawda... 
      Napina twarz myśleniem... 
      .. postanawia... 
      wezmę go na najbliższy serwis jelcza i sprawdzę - myśli błyskotliwy polski niemiec. 
      Gonzo odpala blanta... zaciąga się - Chcesz? - mówi do inspektora 
      Ja?? No coś ty... coś pan... ja nie mogę - denerwuje sie 
      Albo daj... 
      Po chwili blant krąży wśród inspektorów... po jeszcze jednej chwili są śmichy chichy i wymiana nr telefonów... po 4 machu pada propozycja czy nie odeskortować jelonka do granicy.. 
      Miałem cię skierować na najbliższy serwis - mówi polski inspektor klepiąc Gonza po plecach 
      Gdzie? W Niemczech? - Gonzo uśmiecha się pobłażliwie.. 
      O ku. rwa - myśli inspektor - faktycznie... 
      Niemcy kończa palić i bawią się czapką jednego z nich i śmieją jak niemieckie dzieci.. 
      Gonzo odpala maszynę 
      Michelin zaczął się gibać... wrócił do siebie 
      Francuzki zakochały się jeszzce mocniej.. 
      Znów jadą... 
      Du. pa blada 
      Dętka 
      Mały Wulkanizator... rachu ciachu. . dwie godziny i gotowe 
      Niemcy palą i uśmiechają się przyjacielsko.. 
      Ruszają 
      Niemcy machają na pożegnanie i ślą całusy 
      Gonzo patrzy na gadżety które podarowali mu ci mili panowie z BAG – 4 bezrękawniki, 2 czapki z daszkiem, 3 lizaki, neonówka, kartonik naklejek, laptop do obsługi programów BAG i czytnik tarczek i jedna bluza mundurowa inspektora BAG… bardzo sympatyczni kolesie 
      Muza dudni, zimny łokieć…na pusto to bajka… 
      Jednak te gładkie drogi nie służą jelonkowi – nie został stworzony do takich prostych nawierzchni 
      Ku. rwa! 
      Remoncik… 
      O ja pier. dole.. 
      Po 6 godzinach co zleciały jak z bicza strzelił znów jadą… 
      Przygoda się kończy… 
      Na granicy znów tłum i szczęśliwy Kermit, płacząc i łkając radośnie rzuca się w ramiona Gonza 
      Ni.. ni…nigdyyy…wię.. ceeejjjj!! – szlocha – Gon…zo… nigdy wię…ceeeejjjj! 
      Gnozo wie że dokonał niemożliwego. 
      Ekipa z Orlen Team klaszcze i płacze. 
      Hołowczyc już wie że za rok nie wystartuje w Paryż Dakar. 
      Ekipa Orlenu za to wie kto wystartuje… Gnozo też już wie…. widzi to w ich oczach… 
      Michelin giba się jak szalony 
      Francuzki zemdlały 
      TVN24 kręci na żywo 
      Wiadomo kogo zaproszą do następnej edycji Tańca z Gwiazdami… 
      Euro 2012 ma już swoja maskotkę… - Jelonek… 
      Kermit trochę żałuje… ale kto mógł przypuszczać.. 
      …. W niemieckiej TV pokazują film nagrany przez jakiegoś kierowcę, jak naćpani funkcjonariusze BAG puszczają Jelcza i jeszcze dają mu prezenty i machają… 
      wybucha afera… 
      Kanclerz A. Merkel podaje się do dymisji.. są zwolnienia w BAG i poważne zmiany proceduralne… 
      Gonzo odpala fajkę i uśmiecha się… 
      …Dokonał niemożliwego… 
      · 0 odpowiedzi
    • P00F

      Chcesz poczytać ciekawą historię zapraszam niżej
       
      A więc apropo golenia sobie odbytu.
      Ostatnio popełniłem nawiększy błąd w swoim życiu i chciałbym podzielić się tym doświadczeniem ku przestrodze. Ta, tak jak wiele innych historii, zaczęła się kiedy miałem problemy ze sraniem.
      Nie, nie miałem zatwardzenia. To nie była kwestia regularności wypróżniania, a raczej jej techniki. Włosy w moim odbycie wyrosły już na tyle, że przypominało to raczej dżunglę, w której cały czas plątały się małe kawałki gówna. Byłem strasznie sfurstrowany, a uczucie splątanego gówna między moimi pośladkami cały czas nie dawało mi spokoju. Doszło do tego, że musiałem podjąc decyzję: albo cały czas będę grzebał w dupie papierem z precyzją doświadczonego chirurga probując wyszarpać pozostałe kawałki kału albo wchodziłbym tam w stylu rambo, rozsmarowując całe to gówno po mojej dupie, do momentu az ilość zużytego papieru zapchałaby mi kibel.
      Przez długi czas zastanawiałem się jak rozwiązać ten problem, aż w końcu wpadłem na pomysł, który wydawał sie zbawienny na tamtą chwilę. Powiedziałem sobie: "Ej, mam problem z moim tyłkiem i z włosami między pośladami, nie? Więc jeśli zgolę te włosy, to całe gówno będzie mogło swobodnie wystrzelić z mojej dupy, nie zostawiając po sobie nawet śladu!" Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że to będzie jedna z najgorszych decyzji w moim życiu. To trochę jakby generał Custer powiedział sobie "A ilu tam może być tych indian ( ͡° ͜ʖ ͡°)", albo J.F.Kennedy w ten swój pamiętny ostatni dzień mógłby powiedzieć: "Ależ dzisiaj jest piękny dzień na przejażdżkę w moim kabrio xD" albo po prostu: "Ja tego nie zrobię? Potrzymaj piwo." Jak się później okazało, mój pomysł był równie tragiczny w skutkach.
      Jeszcze tej samej nocy przygotowałem cały ten misterny plan, kupiłem tanią jednorazową maszynkę do golenia i wziąłem wygodny ręcznik, który podłożyłem sobie pod dupę. Zaczynając od samego spodu, zacząłem dokładnie golić sobie odbyt, był to bardzo żmudny proces. Czasem musiałem wycierać jakiś bliżej nieokreślony śluz, który przez lata zbierał się wokół mojego odbytu. Z czasem moje bliźniacze pośladki z zarośniętego jaru zaczęły bardziej przypominać delikatne niemowlęce policzki. W końcu wytarłem ostatni raz maszynkę i przejrzałem się w lustrze żeby podziwiać to arcydzieło jakim był mój nowo wygolony tyłek, który był teraz gładki jak jedwab. Pomyślałem sobie, że w końcu wszystkie moje problemy ze sraniem odejdą w zapomnienie.
      Słodka niewiedza, w której żyłem nie trwała jednak długo.
      Teraz już darzę moje włosy analne wielkim szacunkiem, ponieważ jak wszystko co stworzył bóg w swoim wielkim planie, one tam też nie znalazły się przez przypadek. Dopiero po tym jak je zgoliłem, zdałem sobię sprawę jak bardzo ich nie doceniałem. Po pierwsze, zapewniaja tarcie, a dowiedziałem się o tym tego gorącego, słonecznego dnia, kiedy wyszedłem z domu na szkolne zajęcia. Po tym jak przeszedłem sie ze dwa razy po schodach, zacząłem czuć pewien dyskomfort. Okazało się, ze w dupie zaczynał się zbierac pot, co powodowało nieprzyjemne uczucie obijania sie moich pośladków z każdym krokiem jaki robiłem. Chciałem nawet pójść do kibla żeby to wytrzeć, ale spóźniłbym się na zajęcia, a poza tym myślałem, że pewnie to musi w końcu samo wyschnąć.
      No niestety, faktycznie wyschło, ale dopiero po tym jak na dobre zmieszało się z mikroskopijnymi cząsteczkami gówna, które zalegały wokół mojego czekoladowego oka. Kiedy w końcu zajęcia się skończyły a ja musiałem wstać z krzesła poczułem, że moja dupa była teraz sklejona miksem zaschnietego gówna zmieszanego z potem. Kiedy wracałem do domu, zaczęło mnie coś swędzieć. O kurwa, jak to zaczęło swędzieć. Czułem się jakby stado mrówek zrobiło sobie z mojej dupy mrowisko. Musiałem jakoś to drapać zanim doszedłem do domu.
      No i znowu pech, moje starania wywołały jeszcze mocniejszą potliwość, więc kiedy w końcu doszedlem do domu moje poślady ślizgały się jak jakieś pieprzone ropuchy w rui. Szybko ściągnąłem spodnie i włączając na cały regulator mój wentylator rozciągnałem swoje poślady w jego strone aby przyśpieszyć proces wysychania. Smród jaki uwolniłem natychmiast ogarnął cały pokój i zdaje się, że również całą dzielnicę, bo chyba wszystkie psy znajdujące sie w pobliżu kilometra zaczęły wyć. NAjgorsze, że ten smród, który sam wypuściłem ze swojej dupy oczywiście zaczął wiać mi prosto w ryj, no bo przecież czego sie spodziewałem wystawiając go pod wiatrak. Z trudem powstrzymywałem odruchy wymiotne. A kiedy tak stałem z tym całym zmieszanym gównem kapiącym z mojej dupy, zmieszanym dodatkowo z całym tym smrodem mojego spoconego ciała i wiejącym mi prosto w ryj pomyślałem sobie: "o kurwa, to przecież będzie trwało dopóki mi nie odrosną włosy, to zajmie tygodnie!!!"
      Później, nieustannie musiałem wycierać sobie dupę żeby to coś nie kapało mi na spodnie i to właśnie wtedy zdałem sobie sprawę z innej ważnej funkcji jaką pełnia włosy okołoanalne, a mianowicie jest nią wentylacja. Kiedy próbowałem puścić bąka, to nie miał on żadnej drogi ucieczki i zatrzymywał mi się między pośladami. Kto by pomyślał, że kiedy nie masz tam żadnych włosów to tyłek zamyka te bąki jak jakies hermetycznie zapakowane żarcie, więc ślizgał sie to tu to tam jak jakaś niezdecydowana nastolatka na wyprzedaży w rossmanie.
      Jakby tego było mało, dalej przechodzę następne tortury. Na pewno znacie to uczucie kiedy odrastają włosy, są takie twarde i szorstkie. To teraz wyobraźcie sobie, to uczucie gdybyście nagle musieli sobie włozyć między poślady papier ścierny. Tak, właśnie tak wygląda teraz moje życie. Teraz zastanawiam się czy nie lepiej było by po prostu wyskoczyć przez okno i się zabić niż znosić te piekielne tortury.
      Także panowie, nie golcie sobie odbytu.
       
       
       
       
       
      PS: Ta historia nie jest moja i PS właśnie straciłeś/aś 10 minut swojego życia czytając to.
      · 4 odpowiedzi
  • Aktywni użytkownicy

  • Partnerzy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...