CSowicze.pl - Sieć serwerów Counter-Strike. Serwery forum CS 1.6 i CS:GO
Skocz do zawartości

League of legends- nieoficjalna zapowiedź bohatera


drenn

Rekomendowane odpowiedzi

Dżem dobry moi mili! Z nudów napisałem ciekawą historyjkę w mej głowie i chciałbym się nią podzielić oraz usłyszeć wasze opinie oraz byście wytknęli mi ewentualne błędy. Dziękuję z góry :)
Historia oparta o fabułę Valoranu z gry "League of legends"

 

 

Miłego czytania!

 

 

 

 

Któż nie zna ziem voodoo? Opowieściami o tym pustkowiu ze skamieniałymi drzewami i przerażającymi monstrami do dziś straszy się małe dzieci. Lecz czy ktokolwiek uwierzyłby, że niegdyś to miejsce było pełne  życia? Być może dlatego iż nie ostały się niemal żadne zapiski z tak odległych czasów. Tysiąclecia temu, gdy  na ziemiach królowały liczne plemiona Vastajów, a rasa ludzka była jeszcze młoda, w jednym z rejonów niewielkie ludzkie osiedle z czasem przekształciło się w potężne państwo. Do dziś nie wiadomo kim byli, lecz potocznie w legendach mówiono na nich "widzący". Zamieszkiwali oni dzisiejsze ziemie voodoo, które w tamtych czasach nie były tak surową i spustoszoną krainą. W legendach jak to w legendach, bywało różnie, nazywano tychże ludzi bezbożnymi nekromantami, uzdrowicielami. Pojęć było tyle, ile osób znających strzępy legend i plotek. Jeszcze do niedawna była to wielka tajemnica, lecz niedawno przy

wschodniej granicy Shurimy znaleziono ruiny biblioteki, tam zaś niepowstrzymany potok wiedzy o tym prastarym ludzie i jego tajemnicach. 

 

Na południowym wschodzie Valoranu, gdzie niewielu ma odwagę postawić stopę, "widzący" stworzyli swą unikalną i pokojową społeczność, jednak znacznie wyprzedzili oni w rozwoju swych ludzkich braci i siostry. Najbardziej zaś w rozwoju duchowym. Czemu akurat w takiej dziedzinie? Otóż nie bez przyczyny mówiono na nich "widzący", posiadali oni bardzo silną więź ze swymi zmarłymi i potrafili  porozumiewać się z duchami przodków. Z czasem najsilniejsi wykorzystali ten dar i prosili duchy o radę, pomoc w nauce niemal każdego rzemiosła. Po pewnym czasie umarli stali się wręcz częścią społeczności. Niepotrzebne stało się nawet spisywanie czegokolwiek, gdyż wiedza była przekazywana na bieżąco przez tych którzy już nie mogli jej wykorzystać.A potrafili to robić w niewyobrażalnie szybkim tempie. Stąd tak długo kraj był spokojny, posiadał młodych magów i uzdrowicieli, pewnych siebie wojów z wiedzą gromadzoną przez setki lat. Co potężniejsi ponoć potrafili nawet porozumieć się z duchem zwierząt, dzięki czemu lud żył w całkowitej zgodzie z naturą. Zaś ci którzy opanowali wrodzoną zdolność do perfekcji potrafili ponoć opuścić swoje ciało na pewien czas.Sami nie wierzyli w bogów, to do przodków wznoszono modły i prośby. 


Z czasem, gdy zaczynał się początek końca ery Vastajów, rasa ludzka zaczęła prowadzić między sobą spory oraz walki. Po niedługim czasie doszło do pierwszej wojny run. Gdy walki zaczęły sięgać terenów czcicieli zmarłych, strony konfliktu zaczęły wręcz domagać się od nich pomocy, myśląc że z łatwością zmuszą pokojowo nastawionych widzących do posłuszeństwa. Tak się jednak nie stało przez co byli oni zmuszeni odpierać ataki w kilku miejscach swych granic gdy jakaś armia próbowała utorować sobie drogę przez ich ziemie. Jednak dzięki swemu wyszkoleniu widzący byli w stanie bez problemu odpychać agresywne ruchy obu stron konfliktów.

 

 

Tyle z historii przelanej na kamień i papier, ja opowiem ci co było dalej drogi przywoływaczu...

Po jakimś czasie doszło do wielkiej bitwy przy samej wschodniej granicy dzisiejszej Shurimy, zaklęcia rzucane przez obie strony zaczęły kumulować niebezpieczną ilość energii magicznej. Widzący chcąc zatrzymać tą rzeź wspólnie stworzyli magiczną barierę która miała pochłaniać wszelką magię, lecz coś zakłóciło struny zaklęcia i energia zebrana podczas wielodniowych starć w końcu eksplodowała doprowadzając do wyniszczenia obu armii oraz niemal całej cywilizacji widzących. Jedyne co pozostało po tych niegdyś pięknych ziemiach to skamieniałe drzewa , wypaczone przez magię zwierzęta, które zamieniły się w dzikie bestie oraz duchy poległych. Jednak nie wszystko uległo doszczętnemu zniszczeniu, Wybuch przeżyli tylko najwytrzymalsi i znajdujący się najdalej na południu widzący. Ci którzy przeżyli osiedlili się na południowych granicach, gdzie ostały się resztki życia i próbują przywrócić dawną świetność tej krainie, metr po metrze. Dziś te resztki dawnej kultury nazywają sami siebie klanem duszy i obrali sobie za cel nie dopuścić do kolejnego tak tragicznego wydarzenia jakim była wojna run. 

Pytasz mnie przywoływaczu skąd ja to wiem? Przecież zajrzałeś do mego umysłu gdy zwróciłem się o pomoc do was... Więc wolisz bym sam to powiedział.. Dobrze. To ja jestem jednym z tych, których wysłano do waszych krain by nie dopuścić do kolejnego takiego wydarzenia. To ja jestem potomkiem jednego z niewielu ocalałych po wybuchu... Mam wiedzę setki mych przodków i mogę jej wam użyczać na waszych "polach sprawiedliwości". Sami dążycie do zachowania równowagi. Noxus oraz Demacia w powolnych krokach dążą do takiej samej katastrofy jak ta sprzed lat. Mamy ten sam cel przywoływaczu, użyczcie nam swego wsparcia i mocy w zamian za me zdolności.

Edytowane przez drenn

 

Tylko człowiek głupi nigdy nie wybacza i wciąż wypomina grzechy, za to człowiek dobry je zapomni i przebaczy.

Ja natomiast uważam, że najlepiej być człowiekiem inteligentnym, który grzechy wybaczy i wypominać nie będzie, lecz będzie też o nich pamiętał i miał baczenie na to czy warto po raz kolejny  zaufać drugiemu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...