Skocz do zawartości
  • Liczba zawartości

    255
  • Dotacje

    30,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4
  • Czas online

    14d 5g 58m 13s

Shiroo

Użytkownik Miesiąca

Aktywność reputacji

  1. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od misiek223ViceMister za aktualizację statusu, Była 4.30 gdy Gonzo odpalił swego wiernrgo konia, przetarł lampy, poprawił w kabinie   
    Była 4.30 gdy Gonzo odpalił swego wiernrgo konia, przetarł lampy, poprawił w kabinie świecącego michelina pieszczotliwie go strzelając w czoło, wrzucił bieg... i poszły konie po betonie. 
    Nie ma już odwrotu.. 
    Jean Pierre francuski policjant patrolujący autostrady był jakiś poddenerwowany już od 4. 30 rano. Nie spał. wiercił się. Czuł niepokój... 
    Gonzo zapinał biegi rozpędzając jelonka do granic możliwości - silnik jęczał sympatycznie, skrzynia wołała o pomstę do nieba, michelin się kulił na desce i jakby mógł to by się zes. rał ze strachu... no ale nie mógł to się tylko kulił. 
    Do granicy PL-D dotarli po 2 dniach walki. 
    Niemcy jak zobaczyli jelonka myśleli że cofnęli się w czasie - podobno jak mówił kumpel który jechał tam 3 dni później dwóch z nich stało jeszcze z całkiem wyschniętymi gębofonami... nie potrafili ich już zamknąć. Nie będą już nigdy tak miłymi gestapowcami jakimi byli. 
    Jelonek łapał oddech na ałtobanie. Michelinowi odechciało sie sra. ć a Gonzo bał sie że bez dziur i trzęsawki zaśnie za szybko a jelonek mu zgłupieje. 
    Darli prawym pasem do przodu pożerając km. Klepsydra nazywana Tacho pomału sie kończyła.. a wiec czas na postój.. 
    Zaparkowali na grzędzie wśród elity transportu... same scanie, many, volva... 
    Gonzo rozstawil kuchnie gazową co ja wziął z domu (czteropalnikowa z piekarnikiem) podłączył butle i pichci. 
    Ludzie się zbierają... patrzą... i doszli do wniosku że to jakiś film wojenny kręcą albo jakaś kamera ukryta. Pobiegli więc sie przebrać w najlepsze ciuchu i zarzucić pomadę na kudełki. 
    Gonzo zjadł bigos co go sobie przygotował na parkingu - lekko przedłużył pauzę, ale niewiele - i dalej w trasę. 
    Jean Pierre już o 10 rano miał sracz. kę... a nic nie jadł jeszcze. Czuł jakby... kapuste? 
    Nieee... na pewno mu sie wydawało.. przecież nie jada kapusty. 
    Czuł jakiś niepokój... 
    Jelonek leciał z góry juz 2 km, budziki pozamykane na 90 km/h... szybka decyzja czy zmieniac pas na lewy... wyprzedzać? Wyprzedzał... wyprzedzał... wyprzedzał... aż do końca góry. 
    Potem szybki remoncik. 
    Nieduży. 
    Nie takie remonciki się robiło na drodze. 
    Jean Pierre miał zamiast zwieraczy jakiś syfon... to NERWY... ale skąd??? 
    Gonzo już pędził w stronę francuskiej granicy. 
    Znów pauza. Tym razem bigosik na zimno. Znów gapie. Znów fani myślący że kręca film i to coś co tutaj stoi to właśnie wyjechało na moment z muzeum i ż eto musi być jakaś podpucha albo żart. 
    Po bigosie był mały remoncik i dętka. 
    Cały parking ludzi i wszyscy przyszli zobaczyć jak się to robi. Było 4 wulkanizatorów... ale oni bez maszyny, na parkingu to co najwyżej umieją przebić dętkę. Ale żeby naprawić? McGiver? 
    Były zdjęcia z jelonkiem. 
    Jak odjeżdzał wszyskie kobiety płakały. 
    Dwie wpadły w histerię - jedna otworzyla sobie żyły, a druga poprzysięgła ze albo Gonzo w jelonku albo żaden inny. Klasztor. 
    Jelonek mknąl w stronę granicy D - F. 
    Jean Pierre miał skurcze brzucha i juz 6 raz stawał na poboczu i wylatywał w krzaczory ze ściśnietymi pośladkami.. co jest??? myśłał. Od 3 dni nic nie jem a s. ram na wiadra. Lekarz powiedział ze to nerwy, ale przed czym?? 
    Gonzo dał prztyczka michelinowi. Co się bujasz michelin? zagaił przyjacielsko. 
    Jean Pierra gryzła ściółka w du. pe. 
    Jelonek ryczał wydechem. 
    Jean Pierre nie miał już Reginy. Igliwiem się nie da... 
    Gonzo zgłośnił Kaję Paschalską. 
    Jechał... 
    Tymczasem właściciel firmy przewozowej - Kermit, która wysłała Gonza jelonkiem do F był bardzo zdenerwowany. Nie mił zadnych informacji od Gonza. MUSIAŁ wiedzieć co sie dzieje bo jeszcze przegra zakład...
    "Ty, a może się założymy że twoja najnowsza Scania nie dotrze na KAzachstan?" podpuszczł kumpel Kermita. 
    " A może puszcze jelonka do czech, co? przebijał Kermit 
    "Do czech? hehehe" 
    "dobra do Niemiec" postawił sie Kermit 
    "Ale do Francji nie dasz rady, spękasz Kermit!" 
    "Co?? JA spękam?! JA nigdy nie pękam!! Jelcz poleci do Francji! I jeszzce wypakuję go fajkami! I jeszcze pojedzie Gonzo!" 
    "Jezuuu... Kermit, nie przesadzaj... już wiem ze masz jaja... fajki to pół biedy... ale Gonzo??? Przecież on nie ma prawa jazdy!" wystraszył się kumpel 
    "Właśnie dlatego!" Kermit jak coś powiedział to powiedział. Z tego był znany.. 
    Gonzo beknął... oho... ktoś mnie wspomina - pomyślał. Jakie to miłe. 
    Za pół godziny granica... 
    Jean Pierre nie miał już czym sra. ć. Nerwy go zżerały. Nie poznawał siebie... 
    Jelonek ciągnął ostro pod góre. Na jedynce. Gonzo się odprężył - i tak do końca góry nic nie zrobi.. w lustra nie ma co patrzeć bo tam dym jak po Hiroshimie. Euro 7 ostro przerabiało szkodliwe substancje na z pewnościa przyjazne dla środowiska. Tylko czarno jak po pożarze fabryki gumy... 
    Granica. 
    Jean Pierre zemdlał. 
    Gonzo zajarał blanta. Musze sie odpręzyc... dobre zioło zabucham i wjeżdzam. 
    Kermit pił z nerwów. 
    Kumpel Kermita dał na mszę. 
    Michelin się gibał na desce. 
    Wjeżdzają. 
    Francuski posterunek wygasił światła. Jak za okupacji... 
    Strażnik wyszedł.. zobaczył jelonka... wrócił sie.. wyszli we trzech. Podeszli do Jelcza ntrzymając sie za ręce - odważni jak to francuzi - popatrzyli w góre. 
    Michelin!! 
    Francuskie uśmiechy rozjaśniły francuskie twarze. 
    Gonzo wyjął dokumenty i podał im. Trochje się denerwował czy prawo jazdy które sobie wydrukował w domu na drukarce atramentowej przejdzie kontrole... no i certyfikat EURO 7. Sam wymyślił druk. Był dumny. 
    Francuzi udają że czytają - kłóje ich tłusty napis EURO 7. 
    Jean Pierre wymiotuje. 
    Kermit zakąsza śledzikiem. 
    Kolega Kermita biczuje plecy łańcuchem z poczucia winy. 
    Gonzo zapala następnego blanta. 
    Zaciąga sie. 
    Francuz patrzy... i kiwa żeby mu dać macha. 
    Zaciąga się. 
    Podaje dalej. Francuzi buchają i uśmiechają się. 
    Gonzo się uśmiecha. 
    Michelin się giba na desce. 
    Jest zaje. biście. O to chodzi.. o to chodzi... luzik. 
    Francuzi śmieją sie i kiwają - wjeżdzaj... 
    Gonzo wbija bieg... jelonek rusza. 
    Dym wydobywający sie z rury pod obciązeniem silnika zabija dwóch francuzów. Trzeci na zawsze pozostanie głuchoniemy.. 
    Wjechał 
    Jelonek zdobył Francję! Kur. wa! 
    Gonzo się śmieje. 
    Jean Pierre wydaje ostatniego bąka i umiera. 
    Jelcz dotarł do Francji. Udało się. 
    Gonzo zajechał na najbliższy parking. 
    Bigosu już nie ma. 
    Znów gapie i fani. francuzki robią tak językiem do Gonza... jakoś tak dziwnie... jakby coś lizały. Gozno myśli że to jakaś tutejsza forma powitania to też wywala jęzor i trzepocze. 
    Francuzki mdleją. 
    Gonzo wziął z kabiny nóz i małego wypchanego chomika i ruszył z parkingu w stronę lasu. 
    Znalazł błoto i wypaćkał sobie twarz i ręce. 
    Zaczyna się polowanie... 
    Dwie godziny się kręcił po lesie szukając zwierzyny. Znalazł francuską kunę leśną drzewną. Zastygł... 
    Kuna żre żołędzie i nie wie co ją spotka... jeszcze.. 
    Gonzo się przyczaił jak wąż w pomidorach.. 
    Kuna żuje. 
    Michelin się przestał gibać. 
    Gonzo powoli wyciąga wypchanego chomika ze swojej myśliwskiej torby... powoli... 
    Kunie się odbija... Kur. wa - myśli kuna. 
    Gonzo powoli się podnosi. 
    Kuna kątem oka go dostrzega... włos się jej jeży na klacie (francuskim kunom leśnym drzewnym zawsze sie jeży włos na klacie w przeciwieństwi do kun właściwych - im na grzbiecie) 
    Kuna zastyga 
    Gonzo nagle jednym szybkim ruchem jak miecz samuraja podnosi chomika i krzyczy "puuu!!!" - zawsze jak się poluje z chomikiem na francuską kunę leśną drzewną należy krzyknąc "puuu!!!" 
    Kuna mdleje. 
    Gozno spokojnie podchodzi i pukając ją kijem w główkę gasi ją do końca. 
    Dla pewności żeni jej kozika pod żebro i podrzyna gardło. 
    Nie będąc jeszcze pewnym czy francuska kuna leśna drzewna na 100% już odeszła, zatyka jej palcami nozdrza na 5 min. 
    Potem zabiara kunę na barana i wraca. 
    Tłum szaleje. 
    Francuzki już 7 razy miały orgazm, a teraz mają następny. 
    Gonzo wyciąga kuchenkę czteropalnikową i opala kunę nad gazem. Przyżadza ją szybko w żołędziach co je znalazł w zołądku kuny... i zaprasza 3 francuzki na obiad. 
    Wszystkie mdleją. 
    Gonzo pochłania kunę a francuzki wstają i mówią że chcą zawsze być z Gonzem i jego wiernym jelonkiem i móc pyrkać michelina żeby się gibał i w ogóle... 
    Gonzo się zgadza. 
    Francuzki mdleją. 
    Tłum szaleje. 
    Gonzo rusza z trzema francuzkimi nimfomankami które juz sie ocknęły. 
    Kierunek Paryż... 
    Kermit dowiedział się z wiadomości co sie dzieje i pije ale teraz już z radości. 
    Jelonek dogina na Paryż. 
    Jest booosssssssko! 
    Remoncik... kur. wa! Jelonek musiał w tej chwili... 
    Ale przyzwyczajny Gonzo nie załamuje rąk - wyciąga Małego Naprawiacza Jelczy w Trasie - MNJWT i zabiera sie do działania. 
    Francuzki są najarane blantami, na Gonza, a nawet na michelina. 
    Gonzo uporał się z tą drobną usterką w 16 godzin i już są gotowi gnać dalej... 
    Gonzo postanowił przez Paryżem zdrzemnąć się troszkę. Zawinał na parking. Francuzki ciągle to samo wywijają jezykami... 
    Michelin już się swieci cały. 
    Gonzo też. 
    A im mało. 
    Gonzo mówi - "a teraz idę spać. a wy będziecie cicho i dość lizania, jasne?" 
    łi łi 
    Gonzo walnął się na wyrko... zamknął oczy... spokój... 
    ... cisza... 
    śni mu się jakiś francuski policjant z rozwolnieniem... 
    głupi sen... 
    sra i sra... co jest? nigdy mu sie nie śnił srający francuski policjant! 
    sra na mokro.. bryzga... Gonzo czuje ze też jest mokry... 
    ... wilgotno wszedzie, ... 
    .. a ten sra... 
    Gonzo otwiera 1 oko - policjant już nie sra, ale dalej wilgotno... 
    *. a 
    3 francuski znowu go liżą... o ja pier. dole! 
    w sumie fajnie... 
    ale ile można... 
    w sumie można... 
    Gonzo zamyka oko i udaje ze spi.. nie będzie przeszkadzał... 
    jest bossssko... 
    Rano przyrzadza reszte kuny i... Paryż! 
    Gonzo odpala maszynę, francuski coś szwargoczą i się jak zwykle liżą, michelin zaczyna się gibać, Wiraż nadaje Kaję PAschalską, proporce sie kołyszą... 
    ... i du. pa... 
    .. dętka.. 
    Francuzki przechodza do konkretów a Gonzo bierze Małego Wulkanizaora i też bierze sie za konkrety. 
    Ruszają. 
    Paryż 
    Gonzo po 8 godzinach kluczenia, 2 dętkach i 17 hamburgerach podjechał pod bramę gdzie miał oddac towar. 
    Podjeżdza do budki wartownika... podobny do tego ze snu co s**ł... 
    "Otwieraj kmiocie bo mam towar a nie mam czasu!" - huknął Gonzo, a francuski zrobiły po 3 młynki językami. 
    Strażnik popatrzył i pojawił sie strach w jego oczach - pobiegł podnieść szlaban. 
    Jelonek wjezdza a strażnik z telefon i do prezesa - "szefie jakiś ostry herbatnik przyjechał, fura dla prawdziwego twardziela, 3 nimfomanki i michelin!" 
    "to on.. " szepnał szef i zbladł... 
    Gonzo postawił jelonka, klepnął michelina a potem każda francuzke i poszedł zanieść papiery. 
    Przyszli kolesie rozładować towar. 
    Uklękneli jak zobaczyli jelonka... 
    Otworzli naczepę. 
    Gonzo uklęknął. 
    CAŁA NACZEPA FAJEK! 
    PO DACH! 
    A on skręca blanty... 
    Zaczeli rozładowywać a Gonzo poszedł do kibla... rozwolnienie po tym co zobaczył na naczepie przyszło jak tajfun. 
    Megatajfun. 
    Michelin jakby mógł też by sie zes**ł ale nie może.. 
    Francuzki znów jarają i się liża.. 
    SkoNczył sie zapas Reginy. 
    Czas wracać do kraju.. 
    Gonzo załatwił papierki, naprawił dętkę klepnął michelina i w drogę z powrotem. 
    W tym magazynie do dziś śa zdjęcia jelonka z michelinem i Gonzem... i z francuzkami. 
    Do dziś nie wierzą.. 
    Wartownik do dziś powtarza to jak go opier. dolił Gonzo. Jest gwiazdą każdego przyjęcia. 
    Nikt mu nie wierzy. 
    Tymczasem Gonzo popędzał konie na wschód. 
    Kermit liczył kase co ją wygrał w zakładzie z kumplem. 
    Kumpel się powiesił na łańcuchu do biczowania. 
    Francuzki... no co mogą robić? 
    Michelin się giba. 
    Wracają. 
    Na pusto jelonek pod góre idzie na dwójce. 
    NA DWÓJCE! 
    Szaleńsssstwo. 
    Dymu jest 5 razy więcej ale jak idzie! Na dwójce! 
    Francuzki tak sie podnieciły tą informacją ze jedna się od lizania odwodniła. 
    Michelinowi az sie zakreciło od gibania. 
    NA DWÓJCE! 
    Jak Gonzo powie to na bazie... nikt mu nie uwierzy. 
    Gonzo zawija na parking szybko. Raz, że trzeba coś zjeść a dwa ratować francuzkę która sie od lizania odwodniła. Szybko ją wywleka na asfalt, poi wodą i robi ustausta. Pozostałe francuzki znów sie podjarały. 
    Michgein sie giba z radości. 
    Gonzo robi ustausta, a potem opiera rece na klatkę francuzki i chce zacząc masaż serca... coś nie gra... 
    ku. rwa 
    ona ma włosy na klacie! 
    Gonzo sprawdza niżej - pyton. 
    o ja pierd. ole 
    to facet! 
    Michelin zastyga bez ruchu 
    Dwie francuzki przestają sie lizać. 
    Gonzo wstaje, podchodzi do nich i sprawdza czy to faceci czy kobiety. 
    Kobiety. 
    Fajnie... 
    Znów sie podjarały.. 
    Michelin w szoku dalej nieruchomy. 
    Gozno wyciąga zupki chińskie, dodaje tyrolską i już są kotlety schabowe. Francuzki się zajadają, a Gonzo kombinuje co zrobić z ciałem. 
    Na parking wjeżdza czarne BMW, wysiada 4 kolesi i zapala fajki. Gonzo skręca blanta i podchodzi do nich. 
    Francuzki miękną w kolanach.. 
    Michelin sie poci.. 
    Gozno idzie.. 
    Kolesie patrza i zaciągają dym w płuca. 
    haj - mówi Gonzo 
    hałarju - kolesie 
    aj mam łan body ludzkie na sold - gonzo 
    ooo - miłe zdziwiwnie kolesi 
    jes jes - gonzo podaje blanta 
    wifil kostet to body - kolesie z zainteresowaniem 
    trochu staff oraz ten tałsend w keszu drahmy - rzuca Gonzo i wali uśmiech 
    w parjatku - kolesie są zachwyceni 
    Gonzo inkasuje naeżność, kolesie biorą faceta francuzke, który zdazył sie ocknąć i obiecują mu zabawę. Francuz nieświadomy, nieznając rosyjskiego uśmiecha się... 
    Bedzie bossssko 
    Gonzo pakuje harem i odpala jelonka. 
    Ku. rwa 
    Dętka.. 
    Już się łatki kończą. 
    Mały Wulkanizator znów w akcji... 
    Spocony Gonzo wskakuje do wyklimatyzowanej kabiny z wylizanymi francuzkami i wygibanym michelinem i odpala jelonka. Czas się już wypełnił - dość pier. dół, czeka droga. 
    Poszczególne biegi wchodzą niemal gładko... niemal wchodzą... 
    ... no dobra... 
    .. trzeba przyj. ebać ze 100 niutonów żeby weszły... ale jest git 
    proporce się huśtają.. 
    Kaja wykrzykuje z Wiraża że "Chinka cziki cziku linka" to jej największa przyjaciółka 
    francuzki jarają zioło i coś gadaja... 
    Gonzo się uśmiecha... 
    Jelonek drze na wschód 
    Gonzo postanawia nie zwalniać na granicy F-D jak nikt nie będzie się patrzył.. 
    Michelin nadal przeżywa że tamta francuzka to był jednak francuz... 
    Gonzo też przeżywa i się zastanawia czy ja/jego przeleciał czy nie... jednej nie przeleciał... chyba jej/jego... a może... raz był seks analny... nie pamiętam, nie pamiętam-myśłi Gonzo-za dużo jaram... a z resztą... michelin nie umie mówić a franuzki komu mają opowiedzieć?-pociesza się Gonzo... 
    Jelonek pochłania km 
    Granica... 
    Nikogo nie ma... 
    Walimy na chama 
    Nikogo nie ma.. 
    Nikogo... 
    Przelatują granicę... 
    Niemcy 
    Gonzo oddycha z ulgą 
    Michelin się chyba gibnął... może wróci do siebie 
    Nagle wyskakuje z krzaczorów jakiś koleś w czapce i macha lizakiem 
    Ku. rwa!! 
    Gonzo staje na pe**ale hamulca! 
    Jelonek jedzie... 
    Zanim tarcie okładzin zrobiło swoje minął z 5 słupków po 100 m każdy.. 
    Jelonek ma dobre hamulce... jak na Jelcza i lata '70 te.. 
    Z tyłu dyskoteka... niebiesko 
    Gonzo wysiada i patrzy.. 
    BAG 
    Bundes Autobahn Gestapo 
    O boże... 
    Z pewnością ich dziadkowie służyli na wieżyczkach wartowniczych.. 
    Gonzopostanawia pokazać kto wygrał pod Grunwaldem.. 
    Guten Tag - gestapowiec 
    Dzień dobry - twardy Gonzo 
    Dzień dobry - gestapowiec 
    Jezuu, on mówi po polsku - Gonzowi szczęka odbija się od śródstopia.. 
    Jestem polakiem - uśmiecha się polski gestapowiec - proszę o dokumenty. 
    Gonzo wyciąga papiery, certyfikat EURO 7 itd i podaje. Dwóch pozostałych niemców coś sobie pokazuje na jelonku. 
    Strasznie długo pan hamował. 
    Wystraszył mnie pan i chciałem uciec.. mój dziadek był powstańcem, mam taki tik że jak widze niemiecki mundur to wieje - Gonzo wali głupa. 
    Rozumiem. Wie pan że EURO 7 nie ma? - pyta z zaskoczenia inspektor 
    W polsce już jest - mamy tyle mocznika i nawozu że już mamy, dawno pana w kraju nie było. Teraz Jelcz produkuje najbardziej zaawansowane technologicznie ciężarówki - tylko specjalnie i dla kamuflażu tak wyglądają. 
    ??? Dlaczego specjalnie??? 
    Wie pan... UE daje kasę, a przecież nie da jak niemcy będa zamykać własne fabryki i kupować polskie ciężarówki... a tak... rozumie pan - Gonzo galopuje w rozmowie 
    Polski niemiec patrzy i nie wie czy kazać go aresztować czy śie śmiać... a może to prawda... 
    Napina twarz myśleniem... 
    .. postanawia... 
    wezmę go na najbliższy serwis jelcza i sprawdzę - myśli błyskotliwy polski niemiec. 
    Gonzo odpala blanta... zaciąga się - Chcesz? - mówi do inspektora 
    Ja?? No coś ty... coś pan... ja nie mogę - denerwuje sie 
    Albo daj... 
    Po chwili blant krąży wśród inspektorów... po jeszcze jednej chwili są śmichy chichy i wymiana nr telefonów... po 4 machu pada propozycja czy nie odeskortować jelonka do granicy.. 
    Miałem cię skierować na najbliższy serwis - mówi polski inspektor klepiąc Gonza po plecach 
    Gdzie? W Niemczech? - Gonzo uśmiecha się pobłażliwie.. 
    O ku. rwa - myśli inspektor - faktycznie... 
    Niemcy kończa palić i bawią się czapką jednego z nich i śmieją jak niemieckie dzieci.. 
    Gonzo odpala maszynę 
    Michelin zaczął się gibać... wrócił do siebie 
    Francuzki zakochały się jeszzce mocniej.. 
    Znów jadą... 
    Du. pa blada 
    Dętka 
    Mały Wulkanizator... rachu ciachu. . dwie godziny i gotowe 
    Niemcy palą i uśmiechają się przyjacielsko.. 
    Ruszają 
    Niemcy machają na pożegnanie i ślą całusy 
    Gonzo patrzy na gadżety które podarowali mu ci mili panowie z BAG – 4 bezrękawniki, 2 czapki z daszkiem, 3 lizaki, neonówka, kartonik naklejek, laptop do obsługi programów BAG i czytnik tarczek i jedna bluza mundurowa inspektora BAG… bardzo sympatyczni kolesie 
    Muza dudni, zimny łokieć…na pusto to bajka… 
    Jednak te gładkie drogi nie służą jelonkowi – nie został stworzony do takich prostych nawierzchni 
    Ku. rwa! 
    Remoncik… 
    O ja pier. dole.. 
    Po 6 godzinach co zleciały jak z bicza strzelił znów jadą… 
    Przygoda się kończy… 
    Na granicy znów tłum i szczęśliwy Kermit, płacząc i łkając radośnie rzuca się w ramiona Gonza 
    Ni.. ni…nigdyyy…wię.. ceeejjjj!! – szlocha – Gon…zo… nigdy wię…ceeeejjjj! 
    Gnozo wie że dokonał niemożliwego. 
    Ekipa z Orlen Team klaszcze i płacze. 
    Hołowczyc już wie że za rok nie wystartuje w Paryż Dakar. 
    Ekipa Orlenu za to wie kto wystartuje… Gnozo też już wie…. widzi to w ich oczach… 
    Michelin giba się jak szalony 
    Francuzki zemdlały 
    TVN24 kręci na żywo 
    Wiadomo kogo zaproszą do następnej edycji Tańca z Gwiazdami… 
    Euro 2012 ma już swoja maskotkę… - Jelonek… 
    Kermit trochę żałuje… ale kto mógł przypuszczać.. 
    …. W niemieckiej TV pokazują film nagrany przez jakiegoś kierowcę, jak naćpani funkcjonariusze BAG puszczają Jelcza i jeszcze dają mu prezenty i machają… 
    wybucha afera… 
    Kanclerz A. Merkel podaje się do dymisji.. są zwolnienia w BAG i poważne zmiany proceduralne… 
    Gonzo odpala fajkę i uśmiecha się… 
    …Dokonał niemożliwego… 
  2. HaHaa!
    Shiroo przyznał reputację dla P00F za aktualizację statusu, Chcesz poczytać ciekawą historię zapraszam niżej A więc apropo golenia sobie odbytu.   
    Chcesz poczytać ciekawą historię zapraszam niżej
     
    A więc apropo golenia sobie odbytu.
    Ostatnio popełniłem nawiększy błąd w swoim życiu i chciałbym podzielić się tym doświadczeniem ku przestrodze. Ta, tak jak wiele innych historii, zaczęła się kiedy miałem problemy ze sraniem.
    Nie, nie miałem zatwardzenia. To nie była kwestia regularności wypróżniania, a raczej jej techniki. Włosy w moim odbycie wyrosły już na tyle, że przypominało to raczej dżunglę, w której cały czas plątały się małe kawałki gówna. Byłem strasznie sfurstrowany, a uczucie splątanego gówna między moimi pośladkami cały czas nie dawało mi spokoju. Doszło do tego, że musiałem podjąc decyzję: albo cały czas będę grzebał w dupie papierem z precyzją doświadczonego chirurga probując wyszarpać pozostałe kawałki kału albo wchodziłbym tam w stylu rambo, rozsmarowując całe to gówno po mojej dupie, do momentu az ilość zużytego papieru zapchałaby mi kibel.
    Przez długi czas zastanawiałem się jak rozwiązać ten problem, aż w końcu wpadłem na pomysł, który wydawał sie zbawienny na tamtą chwilę. Powiedziałem sobie: "Ej, mam problem z moim tyłkiem i z włosami między pośladami, nie? Więc jeśli zgolę te włosy, to całe gówno będzie mogło swobodnie wystrzelić z mojej dupy, nie zostawiając po sobie nawet śladu!" Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że to będzie jedna z najgorszych decyzji w moim życiu. To trochę jakby generał Custer powiedział sobie "A ilu tam może być tych indian ( ͡° ͜ʖ ͡°)", albo J.F.Kennedy w ten swój pamiętny ostatni dzień mógłby powiedzieć: "Ależ dzisiaj jest piękny dzień na przejażdżkę w moim kabrio xD" albo po prostu: "Ja tego nie zrobię? Potrzymaj piwo." Jak się później okazało, mój pomysł był równie tragiczny w skutkach.
    Jeszcze tej samej nocy przygotowałem cały ten misterny plan, kupiłem tanią jednorazową maszynkę do golenia i wziąłem wygodny ręcznik, który podłożyłem sobie pod dupę. Zaczynając od samego spodu, zacząłem dokładnie golić sobie odbyt, był to bardzo żmudny proces. Czasem musiałem wycierać jakiś bliżej nieokreślony śluz, który przez lata zbierał się wokół mojego odbytu. Z czasem moje bliźniacze pośladki z zarośniętego jaru zaczęły bardziej przypominać delikatne niemowlęce policzki. W końcu wytarłem ostatni raz maszynkę i przejrzałem się w lustrze żeby podziwiać to arcydzieło jakim był mój nowo wygolony tyłek, który był teraz gładki jak jedwab. Pomyślałem sobie, że w końcu wszystkie moje problemy ze sraniem odejdą w zapomnienie.
    Słodka niewiedza, w której żyłem nie trwała jednak długo.
    Teraz już darzę moje włosy analne wielkim szacunkiem, ponieważ jak wszystko co stworzył bóg w swoim wielkim planie, one tam też nie znalazły się przez przypadek. Dopiero po tym jak je zgoliłem, zdałem sobię sprawę jak bardzo ich nie doceniałem. Po pierwsze, zapewniaja tarcie, a dowiedziałem się o tym tego gorącego, słonecznego dnia, kiedy wyszedłem z domu na szkolne zajęcia. Po tym jak przeszedłem sie ze dwa razy po schodach, zacząłem czuć pewien dyskomfort. Okazało się, ze w dupie zaczynał się zbierac pot, co powodowało nieprzyjemne uczucie obijania sie moich pośladków z każdym krokiem jaki robiłem. Chciałem nawet pójść do kibla żeby to wytrzeć, ale spóźniłbym się na zajęcia, a poza tym myślałem, że pewnie to musi w końcu samo wyschnąć.
    No niestety, faktycznie wyschło, ale dopiero po tym jak na dobre zmieszało się z mikroskopijnymi cząsteczkami gówna, które zalegały wokół mojego czekoladowego oka. Kiedy w końcu zajęcia się skończyły a ja musiałem wstać z krzesła poczułem, że moja dupa była teraz sklejona miksem zaschnietego gówna zmieszanego z potem. Kiedy wracałem do domu, zaczęło mnie coś swędzieć. O kurwa, jak to zaczęło swędzieć. Czułem się jakby stado mrówek zrobiło sobie z mojej dupy mrowisko. Musiałem jakoś to drapać zanim doszedłem do domu.
    No i znowu pech, moje starania wywołały jeszcze mocniejszą potliwość, więc kiedy w końcu doszedlem do domu moje poślady ślizgały się jak jakieś pieprzone ropuchy w rui. Szybko ściągnąłem spodnie i włączając na cały regulator mój wentylator rozciągnałem swoje poślady w jego strone aby przyśpieszyć proces wysychania. Smród jaki uwolniłem natychmiast ogarnął cały pokój i zdaje się, że również całą dzielnicę, bo chyba wszystkie psy znajdujące sie w pobliżu kilometra zaczęły wyć. NAjgorsze, że ten smród, który sam wypuściłem ze swojej dupy oczywiście zaczął wiać mi prosto w ryj, no bo przecież czego sie spodziewałem wystawiając go pod wiatrak. Z trudem powstrzymywałem odruchy wymiotne. A kiedy tak stałem z tym całym zmieszanym gównem kapiącym z mojej dupy, zmieszanym dodatkowo z całym tym smrodem mojego spoconego ciała i wiejącym mi prosto w ryj pomyślałem sobie: "o kurwa, to przecież będzie trwało dopóki mi nie odrosną włosy, to zajmie tygodnie!!!"
    Później, nieustannie musiałem wycierać sobie dupę żeby to coś nie kapało mi na spodnie i to właśnie wtedy zdałem sobie sprawę z innej ważnej funkcji jaką pełnia włosy okołoanalne, a mianowicie jest nią wentylacja. Kiedy próbowałem puścić bąka, to nie miał on żadnej drogi ucieczki i zatrzymywał mi się między pośladami. Kto by pomyślał, że kiedy nie masz tam żadnych włosów to tyłek zamyka te bąki jak jakies hermetycznie zapakowane żarcie, więc ślizgał sie to tu to tam jak jakaś niezdecydowana nastolatka na wyprzedaży w rossmanie.
    Jakby tego było mało, dalej przechodzę następne tortury. Na pewno znacie to uczucie kiedy odrastają włosy, są takie twarde i szorstkie. To teraz wyobraźcie sobie, to uczucie gdybyście nagle musieli sobie włozyć między poślady papier ścierny. Tak, właśnie tak wygląda teraz moje życie. Teraz zastanawiam się czy nie lepiej było by po prostu wyskoczyć przez okno i się zabić niż znosić te piekielne tortury.
    Także panowie, nie golcie sobie odbytu.
     
     
     
     
     
    PS: Ta historia nie jest moja i PS właśnie straciłeś/aś 10 minut swojego życia czytając to.
  3. LOL
    Shiroo otrzymał reputację od Armazi CS:GO za aktualizację statusu, Cudo dzisiejszej techniki: https://www.x-kom.pl/p/643898-fotel-gamingowy-sedass-sedes   
    Cudo dzisiejszej techniki: https://www.x-kom.pl/p/643898-fotel-gamingowy-sedass-sedes-gamingowy-q-pa-sragb.html


  4. LOL
    Shiroo otrzymał reputację od misiek223ViceMister za aktualizację statusu, Cudo dzisiejszej techniki: https://www.x-kom.pl/p/643898-fotel-gamingowy-sedass-sedes   
    Cudo dzisiejszej techniki: https://www.x-kom.pl/p/643898-fotel-gamingowy-sedass-sedes-gamingowy-q-pa-sragb.html


  5. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od Klusia za aktualizację statusu, Wjazd na galę w wielkim stylu.   
    Wjazd na galę w wielkim stylu.
     
     
  6. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od Ringo za aktualizację statusu, Wjazd na galę w wielkim stylu.   
    Wjazd na galę w wielkim stylu.
     
     
  7. Super
    Shiroo otrzymał reputację od P00F za aktualizację statusu, Wjazd na galę w wielkim stylu.   
    Wjazd na galę w wielkim stylu.
     
     
  8. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od Armazi CS:GO za aktualizację statusu, Wjazd na galę w wielkim stylu.   
    Wjazd na galę w wielkim stylu.
     
     
  9. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od misiek223ViceMister za aktualizację statusu, Wjazd na galę w wielkim stylu.   
    Wjazd na galę w wielkim stylu.
     
     
  10. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od polkes za aktualizację statusu, Słynny detektyw i filantrop Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych t   
    Słynny detektyw i filantrop  Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych tematów w swoim dziale kilka miesięcy po ich założeniu. 
     
    Pozdrawiam z rodzinką
  11. Super
    Shiroo otrzymał reputację od Rutkowski za aktualizację statusu, Słynny detektyw i filantrop Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych t   
    Słynny detektyw i filantrop  Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych tematów w swoim dziale kilka miesięcy po ich założeniu. 
     
    Pozdrawiam z rodzinką
  12. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od Armazi CS:GO za aktualizację statusu, Słynny detektyw i filantrop Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych t   
    Słynny detektyw i filantrop  Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych tematów w swoim dziale kilka miesięcy po ich założeniu. 
     
    Pozdrawiam z rodzinką
  13. HaHaa!
    Shiroo otrzymał reputację od Mechu za aktualizację statusu, Słynny detektyw i filantrop Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych t   
    Słynny detektyw i filantrop  Krzysztof Rutkowski - mistrz zamykania nierozpatrzonych tematów w swoim dziale kilka miesięcy po ich założeniu. 
     
    Pozdrawiam z rodzinką
  14. HaHaa!
    Shiroo przyznał reputację dla sgg lolek za aktualizację statusu,   
  15. HaHaa!
    Shiroo przyznał reputację dla David^^ za aktualizację statusu, Mała pipka, w wolnych chwilach klepię go jak kotleta XD   
    Mała pipka, w wolnych chwilach klepię go jak kotleta XD
  16. Smutne...
    Shiroo przyznał reputację dla 01_01 za aktualizację statusu, Dlaczego nikt mnie nie lubi : (   
    Dlaczego nikt mnie nie lubi : (
  17. HaHaa!
    Shiroo przyznał reputację dla Devil 666 za aktualizację statusu, Serio? Jaja sobie robisz? Degraduj takko KejDzej sam ci potwierzi jaki on jest, Wyzyw   
    Serio? Jaja sobie robisz? Degraduj takko KejDzej sam ci potwierzi jaki on jest, Wyzywalem ich ale family fiendly i kazdy sie z tego smiał i nie mial nic przeciwko, bo znaja mnie od tej strony i wiedza ze sobie robie jaja
×
×
  • Dodaj nową pozycję...