Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które...
Szukaj wyników w...

Rekomendowane odpowiedzi

[...] Jest taka otwarta, piękna, błyskotliwa. Nie chcę żadnej innej i o żadnej nie marzyłem tak często jak o niej ! [...] Czyli tekst o miłości, do najlepszej z najlepszych, której imię zaczyna się na "P" ! Imię już za chwile poznacie....

 

Rok 1997. 


Na świat przychodzi mały pulchny chłopiec, któremu w późniejszym czasie rodzice nadają imię Kamil. Rodzice, dziadkowie, ciocie i wujkowie zastanawiają się "a kim on będzie w przyszłości? Może lekarzem? A może strażakiem?. Ojciec małego Kamila marzył o tym aby jego pociecha była piłkarzem ale nie mówił o tym głośno ponieważ; "co to za zawód piłkarz? Po co grać w grę, gdzie dwudziestu dwóch facetów biega za jedną piłką?". Nikt nie przypuszczał jednak, że ten malutki chłopczyk pójdzie w ślady ojca i za kilka lat będzie każdą wolną chwilę spędzał na boisku...

 

Początki wielkiej miłości !


Pierwsze oznaki zainteresowania piłką młodziutki Kamil okazał w wieku 8 lat, kiedy to w jego szkole zorganizowano turniej klasowy z okazji dnia sportu. Głównie chodziło o wyjście na zewnątrz i bieganie. Nie pamiętam jakim wynikiem zakończył się mecz ale to wtedy narodziło się zainteresowanie piłką. Duch rywalizacji, nieustępliwość w dążeniu do celu, właśnie taka była piłka nożna. Oczywiście, nie wszystko od razu rozwijało się w szybki sposób. Początki Kamila z piłką to mundial w 2006 roku, który oglądał wraz z ojcem przed telewizorem. Chyba żadnego meczu nie obejrzał od początku do końca bo zazwyczaj zasypiał w okolicach 70. minuty. Zasypiał bo tata zawsze dawał mu piane z piwa bo nalegał, że chcę spróbować a jak wujek mówił "Mecz bez browara to nie mecz". Oczywiście nie popadajmy w skrajność, broń Boże nie była to żadna patologia. Po trzecim meczu i trzeciej piance Kamil stwierdził, że piwo jest nie dobre i jak można takie coś pić. 
Minął rok 2006, Kamil co raz częściej biegał na boisko i spędzał tam więcej czasu niż w szkole czy w domu.

 

Pójść za ciosem...

We wrześniu 2008 roku coś się jednak zmieniło...
Zmieniła się szkoła do której Kamil zaczął uczęszczać, zmienili się nauczyciele a co najważniejsze pojawił się nauczyciel wychowania fizycznego, który odnalazł w młodym Kamilu potencjał i miał pomysł jak go wykorzystać. Wszystko zaczęło się od sekcji koszykarskiej, która była wałkowana przez 3 lata. Mimo, że Kamil osiągał dobre wyniki i przede wszystkim sukcesy to czegoś mu brakowało w tym sporcie. Dla niego mecze były za krótkie, zainteresowanie za małe. Szukał czegoś innego, czegoś w stylu piłki nożnej ! Zapisał się do sekcji trampkarzy w lokalnym klubie. Początki były bardzo trudne, przeciętny trener bez wizji gry dla młodych chłopaków oznaczał bardzo wolny rozwój. Taka sytuacja trwała przez rok. Po roku czasu trenerem został młody, 25-letni chłopak z tej samej miejscowości co Kamil. Znali się a ich ojcowie grali razem na szczeblu ówczesnej III ligi. Rozpoczął się plan budowy zespołu. Trener od razu dotarł do całej drużyny, Kamila przemianowano z lewego skrzydłowego na lewego obrońcę i na tej pozycji grał przez wiele następnych sezonów. 
Zespół odnosił większe, mniejsze sukcesy ale potrafił rywalizować z najlepszymi. Na mecze przychodziły dziesiątki osób, głównie ze szkoły ale najwięcej na tym zyskał właśnie Kamil, który po raz pierwszy poważnie zakochał się. Zakochał się ze wzajemnością w piłce nożnej, która od pewnego momentu była jego codziennością. Przez 5 lat gry w grupach młodzieżowych nie opuścił nawet minuty meczu. Był na każdym, nawet jak był chory i teoretycznie nie zdolny do gry. Zawsze mierzył wysoko, miał ambicje jednak brakowało mu pomysłu na "co dalej"...

Po ukończeniu szkoły podstawowej dużo się nie zmieniło w sferze piłki nożnej. Chodził do gimnazjum w tej samej miejscowości więc z dotarciem na treningi nie było problemów. Dalej sport był na pierwszym miejscu ale potrafił połączyć go z różnorakimi zajawkami, które wpadały mu do głowy co jakiś czas.

 

Pierwszy "przegrany mecz"

Wielkiego wstrząsu doznał w wieku 14 lat. Z jego życia zniknęła najważniejsza dla Kamila postać - jego ojciec. Każdy okazywał współczucie, myślał nad tym jak taki chłopak sobie poradzi z taką świadomością... Kamila jednak nie bolał sam fakt odejścia ojca ale fakt, że nie będzie go już na meczach. Mimo obaw i wątpliwości ten młody chłopak się podniósł ! I fakt podniesienia się po czymś takim zawdzięcza głównie piłce nożnej. To tam zapominał o problemach w szkole czy w domu. To tam był na prawdę szczęśliwy, mimo że nie zawsze było dobrze. Porównując go na boisku i po za nim ludzie oglądali dwie całkiem inne osoby. Na boisku nieustępliwy, twardo stąpający po ziemi ale po za nim zagubiony nastolatek w buntowniczym wieku. To nie mogło wróżyć dobrze...

Mimo stąpania po cienkiej linii nie upadł a tylko się wzmocnił. Każda porażka uczyła go nowych rzeczy. Zapytany kiedyś co będzie robił gdy zakończy grę w piłkę powiedział "nie wiem". Nie dopuszczał do siebie myśli o końcu swojego "związku" z piłką nożną. 

 

Kluczowe decyzje i brutalne starcie z prawdą...

Czasy gimnazjum bardzo szybko minęły i przed Kamilem pojawił się ciężki orzech do zgryzienia. Wybór szkoły średniej. Początkowo miało być liceum sportowe ale fakt, że Kamil nie miał po drodze z nauką zniechęciło go. Kolejnym wyborem było technikum samochodowe o profilu policyjnym ale ostatecznie trafił do technikum samochodowego bez elementów policyjnych. Pierwszy rok w nowej szkole był dość udany. Średnia 4.0, szóstka z wychowania fizycznego i kolejny krok w jego karierze piłkarza. Pierwszy sezon w dorosłej piłce. Niestety, jego przygoda nie trwała zbyt długo ponieważ już po siedmiu meczach odniósł bardzo poważną kontuzje. Kontuzje, która pokrzyżowała już plany nie jednemu piłkarzowi. Statystyki miał świetne. W 6 meczach zaliczył 4 trafienia i dołożył 4 asysty. W tym ostatnim siódmym również zdobył asystę a w 13. minucie meczu musiał opuścić boisko...

 

Ciężkie życie na sportowej rencie


Od tego momentu rozpoczęła się jego walka o powrót do swojej romantycznej miłości. 
Na samym początku był bardzo zmotywowany aby wrócić do piłki. Lekarz, który się nim zajmował zapewniał, że nie jest to nic poważnego i lada moment wróci do pełnej sprawności. Czas mijał a z jego nogą było tak samo beznadziejnie. Sukcesem było przejście z dworca MPK do szkoły. Trzykrotnie próbował wrócić do sportu, za każdy razem z tym samym, nie udanym wynikiem. W końcu się poddał ale nie odpuścił. Zaczął szukać najlepszych lekarzy i płacąc za każdą wizytę 150 zł dowiedział się co na prawdę mu dolega. Zerwanie wiązadeł w kolanie i uszkodzona łąkotka. Sprawa do zrobienia, jedna operacja i wraca do gry. Problem był jeden. Prywatnie taki zabieg kosztuje od dziesięciu tysięcy wzwyż a w przypadku operacji na fundusz zdrowia oczekiwania trwają po kilka lat. 
Mimo problemu z kolanem Kamil dalej chciał być blisko piłki. Oglądał mecze, jeździł ze swoją drużyną i trzymał kciuki za chłopaków. Zaczął prowadzić nawet stronę internetową klubu aby być jeszcze bliżej spraw klubowych. 

 


Aktualnie postać o której mowa wyżej siedzi i piszę to wypracowanie. Pewnie było by dłuższe ale nie chce was zanudzić swoją historią. Kamil na pewno chce abyście wyciągnęli jedną złotą zasadę z tego. Nigdy się nie poddawajcie ! Zawsze dążcie do celu i szukajcie różnych rozwiązań. Czy Kamil wróci do gry w piłkę ? Okaże się za dwa lata, gdy przejdzie operacje kolana i rozpocznie rehabilitacje. Na pewno o tym marzy i patrząc na jego drogę życiową można się spodziewać, że nie raz pójdzie pokopać "szmaciankę" na boisku. 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie artykuły, aż miło się czyta, wszystko ładnie opisane, nie jest pomalowane jak w kolorowance. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, eXe. napisał:

Takie artykuły, aż miło się czyta, wszystko ładnie opisane, nie jest pomalowane jak w kolorowance. 

W artykułach bardziej chodzi mi o przekaz a nie sam wygląd ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przekaz na prawdę zapiera dech w piersiach.

Aż zbyt nie wiem co napisać więcej, więc powiem Ci tylko tyle, DOBRA ROBOTA! 

Czekam na więcej! 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, KamiLeK napisał:

Czyli tekst o miłości, do najlepszej z najlepszych, której imię zaczyna się na "P" ! Imię już za chwile poznacie....

Tam powinno byc "A" !!! 

I troszke dalej potoczyc sie powinna ta historia ^^ 

 

Nudyyy... znam to juz :/

 

A tak powaznie sie rozpłakałam :( prosze przywieźć mi chusteczki  :c 

Bardzo ładnie napisane ! Wlozyles w to sporo serduszka, za co plusik to za malo... Przyjemnie sie czyta...  Ogolnie super pomysl i realizacja <3 

Brawo Kamiś ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Ania. napisał:

Tam powinno byc "A" !!! 

I troszke dalej potoczyc sie powinna ta historia ^^ 

 

Nudyyy... znam to juz :/

 

A tak powaznie sie rozpłakałam :( prosze przywieźć mi chusteczki  :c 

Bardzo ładnie napisane ! Wlozyles w to sporo serduszka, za co plusik to za malo... Przyjemnie sie czyta...  Ogolnie super pomysl i realizacja <3 

Brawo Kamiś ;)

Mam jeszcze kilka takich^^ Może wlecą kiedyś na forum ^^ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetnie napisane! Na prawdę jestem pod ogromnym wrażeniem i trzymaj ten poziom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×