Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...


M4A1.

Woman

2 Followers

About M4A1.

  • Rank
    lack

Recent Profile Visitors

162 profile views
  1. Bardzo ciekawe pytanie! Najważniejsze rzeczy w życiu człowieka są wręcz niewidzialne, ale według mnie najważniejszą ,,rzeczą” jest zdrowie, szczęście, dom nad głową i kochająca rodzina. Nie popełniajmy więc błędu większości ludzi, który polega na docenianiu zdrowia dopiero wtedy, kiedy się je traci. Pieniędzy, ani rzeczy materialnych tutaj nie wymienię, bo szczęścia one tutaj nie dają. Nie mówię, że nie są potrzebne w życiu, bo są, ale dla mnie najważniejsze są wyżej wymienione wartości, ponieważ za pieniądze nie kupie zdrowia.
  2. Od czasu katastrofy w Czarnobylu minęło 32 lata. Do wybuchu doszło 26 kwietnia 1986 roku o godzinie 1:23. Elektrownia działała jeszcze przez 14 lat, ale to właśnie w 2000 roku został wyłączony ostatni z czterech reaktorów. Z kolei miały powstać jeszcze dwa co uczyniłoby z Czarnobyla największy tego typu obiekt na świecie. Oficjalna nazwa elektrowni to Czarnobylska Elektrownia Jądrowa, jednak od Czarnobyla dzieli ją 18 kilometrów. Znacznie bliżej, bo zaledwie 4 kilometry od elektrowni znajduje się miasto Prypeć czyli tak zwane Miasto Widmo. Bezpośrednią przyczyną wybuchu w elektrowni był przeprowadzany tam eksperyment. Rosjanie chcieli zbadać, jak zachowają się ich reaktory po ewentualnym bombardowaniu. Część energii elektrycznej jest wykorzystywana przez sam reaktor do zasilania pomp chłodzących rdzeń. Przy nagłym odcięciu prądu, pompy w Czarnobylu działały jeszcze kilkanaście sekund. Na włączenie generatorów awaryjnych potrzebowano około minuty. Oznaczało to, że przez 45 sekund rdzeń zostawał bez chłodzenia, co w typie reaktora użytym w Czarnobylu, powodowało nagły wzrost ilości reakcji rozczepienia w prętach uranowych. "Trzeci anioł zatrąbił: i spadła z nieba wielka gwiazda, płonąca jak pochodnia, a spadła na trzecią część rzek i na źródła wód. A imię gwiazdy zowie się Piołun. I trzecia część wód stała się piołunem, i wielu ludzi pomarło od wód, bo stały się gorzkie." Eksperyment miał rozpocząć 25 kwietnia 1986 roku na dziennej zmianie. Z przyczyn niezależnych od pracowników elektrowni, został on przesunięty kilkanaście godzin. W czasie nocnej zmiany dyżur pełnili mniej doświadczeni pracownicy. Według pierwotnego planu mieli oni wyłącznie nadzorować wygaszanie reaktora. Po godzinie 1 w nocy 26 kwietnia zmniejszono moc reaktora. Niestety do zbyt niskiej wartości. Zaczął wydzielać się radioaktywny ksenon, z czego obsługa reaktora nie zdawała sobie sprawy. Pompy układu chłodzącego przestały działać. Nagle nastąpił niebezpieczny wzrost ilości reakcji rozczepienia, co za tym idzie wzrost temperatury wewnątrz reaktora. Opuszczono pręty berylowe, mające awaryjnie wygasić reaktor. Jednak pręty miały jedną wadę: na ich końcu znajdowały się pręty grafitowe zwane wypełniaczami, które spowodowały chwilowy wzrost mocy reaktora. O godzinie 1:24 nastąpił pierwszy wybuch, niedługo po nim następny. Podczas eksperymentu z turbiną przekazującą prąd do sieci elektrycznej w wyniku stopienia rdzenia reaktora i wskutek wybuchu chemicznego do atmosfery wyrzucono setki ton radioizotopów. Poziom skażenia był tam 200 razy wyższy niż w Hiroszimie i Nagasaki. Wyobraźcie sobie, że w jeden dzień od katastrofy 50 tysięcy mieszkańców Prypeci musiało opuścić swoje domy z powodu ogromnego promieniowania. Obiecywano im, że powrót będzie możliwy po 3 dniach do czego nigdy nie doszło. "Przechowuję wycinek z gazety. O operatorze Leonidzie Toptunowie - to on tamtej nocy dyżurował w elektrowni i nacisnął czerwony guzik ochrony awaryjnej na kilka chwil przed wybuchem. Nie zadziałała. Leczono go w Moskwie. Lekarze rozkładali ręce. "Żeby ratować, potrzebne jest ciało". A on miał jedną jedyną czystą, nienapromieniowaną plamkę na plecach. Pochowali go na cmentarzu Mitińskim. Grób wyłożyli folią aluminiową. Nad nim leży półtora metra płyt betonowych przekładanych ołowiem. Pochowali go, jakby był jakimś kosmitą." Podstawową funkcją elektrowni w Czarnobylu nie była produkcja energii elektrycznej lecz Uranu służącego min. do produkcji broni atomowej. Powstała w Czarnobylu energia była tylko efektem ubocznym całego procesu, szła na potrzeby wojska i zasilania pobliskiego radaru nazywanego Okiem Moskwy. Elektrownia znajdowała się 5 km od granicy z Białorusią i właśnie to państwo ucierpiało w katastrofie najbardziej. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono 200 tysięcy osób. W 1991 roku Białoruś wydała na ten cel 25 % rocznego budżetu państwa. Zona inaczej zwana strefą wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Trzydziestokilometrowa strefa zamknięta w którym skażone tereny mają wysoki poziom promieniowania. Miejsce to nigdy nie opustoszało. Pracuje tam kilkanaście osób, a kilkaset ewakuowanych rodzin wróciło do swoich opustoszałych domów i mieszka tam do dziś. Kilka dni po katastrofie w Czarnobylu kiedy radioaktywna chmura pojawiła się nad Polską PRLowskie władze zdecydowały się wprowadzić do Polski tzw. Płyn Lugola czyli roztwór jodku potasu, który rzekomo miał zablokować wchłanianie się rakotwórczych i radioaktywnych substancji wewnątrz naszego organizmu. ,,Pamiętam tą katastrofę. Byłam chyba wtedy w Twoim wieku, tak miałam wtedy 16 lat. Trwała wtedy lekcja nikt o niczym nie wiedział, było spokojnie i wtedy przyjechali do nas do szkoły i kazali nam wypić fiolki z tą substancją, ponoć miało nas to uchronić przed rakotwórczymi substancjami, które znajdowały się w powietrzu. Wspominali jeszcze coś o chorobach popromiennych, ale ani mój, ani Twój organizm nie zmutował, no może poza Twoją głową to jeden z najcięższych przypadków do wyleczenia." ~odpowiedź mojej mamuśki na potrzeby artykułu. Najbardziej skażone obszary to wysypisko maszyn, które były używane do zabezpieczania miasta oraz elektrowni. Sprzęt użyty podczas tych działań został skażony tak bardzo, że jego dalsza eksploatacja była wykluczona. Część napromieniowanych urządzeń zgromadzono na ogromnym placu, gdzie stoją do dnia dzisiejszego. Pojazdy można oglądać w serwisie Google Maps — współrzędne 51°9'15.52"N 29°59'0.56"E, oraz w pierwszej części gry Stalker. Do skażonych miejsc należy również wesołe miasteczko w Prypeci, a jego główną atrakcją jest Diabelski młyn, główny bohater każdej fotorelacji, uznawany jest za symbol miasta. Tak naprawdę nigdy nie doczekał się praktycznego użytku. Został wybudowany w 1985 roku i miał przeczekać rok dopóki radzieckie władze nie uruchomią go uroczyście na początku maja. Jednak kilka dni przed wielkim otwarciem doszło do awarii w pobliskiej elektrowni. Jednym z piekielnych miejsc o największej częstotliwości promieniowania to "Czerwony Las". Chmura radioaktywnych cząsteczek przemieszczając się znad elektrowni wędrowała w kierunku lasu sosnowego, a ich cześć spadła bezpośrednio na drzewa. Po kilku tygodniach poczerwieniały, a większość z nich umarła. Promieniowanie uczyniło ten las jednym z bardziej zabójczych miejsc na ziemi. Przebywanie tam nawet przez krótką chwilę może doprowadzić do bezpłodności lub - w dalszej perspektywie - choroby nowotworowej. Noc w lesie mogłaby zaś skończyć się chorobą popromienną. źródła: czarnobyl / wikipedia / focus
  3. M4A1.

    M4

    Meh, jest i bez efektów, flesz zrobił robotę.
  4. Kurczę niby temat o Halloween jest wszystkim znany, a ja wiedziałam tylko o zabawie ,,cukierek albo psikus”. O dwóch pozostałych nie miałam zielonego pojęcia. Ciekawe, ciekawe Ja jednak Halloween nie obchodzę.
  5. Cześć, trzymaj się
  6. Witam ponownie! Na prośbę mojego ukochanego psiapsi @ Mr.DeLewstawiam dziś przepis na zdrową pizzę wegetariańską! Oczywiście ze składnikami możecie kombinować na milion sposobów, np. możecie zrobić mięsną wersję z kurczakiem, bekonem czy z czym sobie jeszcze zamarzycie. Ja zdecydowałam się na wersję bezmięsną, nie miałam ochoty na kurczaka, jestem semiwegetarianką, więc inne mięsiwo nie wchodziło w grę, a żeby dostarczyć trochę protein po treningu to kuraka zamieniłam na świeżego łososia, który w towarzystwie sera feta i szpinaku komponował się wyśmienicie i zaspokoił moje kubki smakowe. Składniki (na pizzę 28cm): Ciasto: 80g mąki orkiszowej/pełnoziarnistej/pszennej (ja zawsze robię z mąki orkiszowej, ponieważ zawiera dużo błonnika przez co jest bardziej syta oraz witaminy B, która korzystnie wpływa na nasze zdrowie jak i pozytywne funkcjonowanie układu nerwowego. Ponadto mąka orkiszowa działa na nasz organizm jak naturalny antybiotyk, wzmacnia układ odpornościowy i zapobiega zmianom nowotworowym.) 10g (jedna stołowa łyżka) oliwy z oliwek/oleju rzepakowego (polecam oliwę z oliwek o smaku czosnkowym) 3g (pół łyżeczki) drożdży w proszku lub 10g (łyżeczka) świeżych drożdży 50 ml letniej wody Sos: 60g sosu pomidorowego z Ricottą (dostępny w biedronce) lub 60g pomidorów z puszki ulubione przyprawy (ja postawiłam na bazylię, oregano i czosnek) Dodatki: 100g wędzonego łososia 40g sera feta 150g mrożonego szpinaku 30g kukurydzy konserwowej Wykonanie: Wykonanie naszej pizzy zaczynamy od ciasta, ponieważ musi ono postać w ciepłym miejscu, pod przykryciem co najmniej 30 min. 1) Przesypujemy mąkę do miski, dodajemy oliwę i sól oraz letnią wodę. Zagniatamy ciasto, jeżeli okaże się zbyt suche i nie powstanie z niego jednolita masa to dodajemy troszkę wody. Po paru minutach wszystkie składniki powinny połączyć się w jedną całość. Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce np. na grzejnik i przykrywamy je jakąś szmatą. 2) Gdy nasze ciasto na pizzkę spokojnie rośnie w tym czasie możemy przygotować nasz szpinak: wrzucamy szpinak na patelnię z olejem i smażymy na średnim ogniu pod przykryciem. Gdy troszkę się rozmrozi dodajemy ser fetę i całość mieszamy, aż do połączenia się składników. 3) Jeżeli minęło 30 minut bierzemy nasze ciasto w ręce i zaczynamy miętosić tak, aby powstał nam cienki, okrągły placek, który powinien zmieścić się na naszej formie/blaszce (wcześniej musimy posmarować ją olejem, aby nasze ciasto nie przywarło). 4) Na rozgniecione wcześniej ciasto rozprowadzamy sos pomidorowy, a następnie kładziemy wszystkie pozostałe składniki. 5) Pizzę pieczemy w 180-220 stopniach (zależy od piekarnika) ok 15 min. Czekam na zdjęcia waszych pizz! bon appétit
  7. No pewnie! Wyślę gołębiem Dzięki Dyluś, dopiero się rozkręcam.
  8. Hej, hej! Jako, że jestem maniaczką zdrowego odżywiania, aż przesadnie i lubię stać przy garach to postanowiłam, że podzielę się z wami przepisem na moje ulubione pancakes, które dość często goscią na moim talerzu. Są idealnym posiłkiem na śniadanie, kolację oraz możecie je zapakować do pudełka i zabrać je ze sobą do pracy lub szkoły. Są dość proste i szybkie w przygotowaniu, także z tym przepisem poradzi sobie każdy amator gotowania i zapewniam, że nie puści kuchni z dymem lub co gorzej... całego domu. Czego będziemy potrzebować do naszych placuszków? Składniki: - jedno żółtko - dwa białka jaj - 50g mąki pszennej - łyżeczka proszku do pieczenia - 0,5 opakowania Skyru naturalnego (dostępny w biedronce) lub innego gęstego jogurtu naturalnego - 3 łyżki erytrytolu/ksylitolu/miodu lub cukru - olej do smażenia (do posmarowania patelni) Wykonanie: Żółtko oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywną pianę (można pominąć ten krok, ale placuszki nie będą wtedy tak puszyste). W drugiej misce, razem z żółtkiem łączymy pozostałe składniki. Do powstałej masy dodajemy ubite białka i smażymy na małym ogniu, na rozgrzanej patelni, nakładamy ok. 1-1,5 łyżki ciasta. Placuszki możecie podawać z czym chcecie. Wartości odżywcze placuszków bez dodatków: Kcal: 420/B:24G/T:9G/W:63g Ja zdecydowałam się na świeże owocki i zdrowszą wersję nutelli, a całość polałam syropem z agawy. Smacznego!
  9. Siemaneczko csowicze! Na Waszą sieć zawitałam dzięki @ Wredna. za której bardzo serdecznie dziękuję. Przyszedł czas na pewne zmiany, więc miejmy nadzieję, że tutaj jest ,,to coś” co zostawia graczy na dłużej, na chwilę obecną jestem zachwycona i miejmy nadzieję, że już tak pozostanie. Jednak to nie czas i miejsce na moje pierdoły. Przejdźmy do normalnego przywitania, bo zaraz powstanie z tego lektura albo jakieś poezje. Ponoć wypadałoby się jakoś miło przywitać, niby opowiedzieć coś o sobie, więc najgorsze przede mną. Nazywam się Kinga (tfu poprostu Emka/M4 lub Przemek, swojego imienia nie lubię), osiemnaście lat życia na tym cudownym świecie mam za sobą. Interesuje się jazdą konną (choć to uznajmy za największą pasję w moim życiu), siłownią, dietetyką, redakcją (pisanie etc.) oraz wojskiem. Na codzień nie robię nic tylko ,,leżę i pachnę”(taki żarcik, rozglądam się za robotą bo money, money z nieba Bóg mi nie ześle, lub po metinowsku; ,,yangi się same nie ZAROBIO”). Z tym leżeniem to oczywiście również żarcik, codziennie zajmuje się domem, koniem, chodzę na siłownie jak i strzelam z ASG (chodzę do grupy taktyczno-militarnej, założonej przez rówieśników). Swoją przyszłość chcę wiązać z wojskiem, ale zobaczymy jak to się wszystko potoczy. W weekendy się uczę, więc chyba szkoła zaoczna to był dla mnie najlepszy wybór. Co do mojej osobowości to jestem dość specyficznym, sarkastycznym człowiekiem. Jednak poczucia humoru mi nie brakuje. To chyba na tyle.
×

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.